Reklama
Bogactwo parku w Rokitnicy warte ochrony (1): O "Pochodzeniu" ostoi Email
Wpisany przez Jakub Lazar napisz do autora    czwartek, 04 sierpnia 2022 11:01

 

Tegoroczne spacery po lesie Rokitnicko-Miechowickim (to jego zwyczajowa nazwa, większość terenów to ostoja przyrodnicza w granicach Bytomia) przybrały zorganizowaną i tematyczną formę, promowaną przez Kartel Kulturalny z Rokitnicy oraz wielu skupionych wokół niego mieszkańców. Wielkim orędownikiem niesienia temu lasowi ratunku i ochrony poprzez propagowanie jego historycznych i przyrodniczych walorów - uznawanych notabene za jedne z ciekawszych w Polsce - jest Magdalena Gościniak. To dzięki jej uporowi akcja Pochodzenie została włączona do programu Centrum wsparcia lokalnych leśnych grup strażniczych wspieranych przez Unię Europejską. - Moim celem jest wypracowanie jakiejś urzędowej formy ochrony tego terenu. To jest konieczne, bo bez tego ten las może ulec zagładzie, a to unikalny i bardzo bogaty konglomerat przyrodniczy. Badania wykazały że są tu leśne rośliny mające setki lat!

Warto zatem spacer po nim zacząć nie tylko od zapoznania się z jego przyrodniczym, ale także kulturowym i historycznym dziedzictwem – pisano o nim bowiem już w 1743 roku, jako o terenie w charakterze puszczy, w którym „wielki nie stanowią rzadkości”. W latach 60. XIX wieku właściciel terenu, Hubert von Tiele-Winckler wydzielił jego najładniejszą część i urządził w nim zaciszne zakątki i romantyczne remizy dosadzając importowane drzewa i krzewy. Dwie dekady później wytyczono ścieżki, a trzy źródełka ocembrowano i nadano im nazwy. Do dziś zachowała się m.in. kamienna ławka Rosenbank z datą 1888 rok (nazwa pochodzi od lilii wodnych nasadzonych w Dolinie Trzech Stawów). W 1923 roku Tiele-Wincklerowie sprzedali dobra miechowickie i rokitnickie wraz z lasem spółce Preussengrabe, będącej także właścicielem kopalni w Miechowicach. Okoliczni mieszkańcy „ubłagali” władze administracyjne, by umożliwić im jednak wstęp do lasu i spółka zgodziła się na okres 25 lat wydzierżawić większą część terenu powiatowi bytomskiemu. Inicjatorem tych działań był przyrodnik, starosta bytomski Kurt Urbanek, który rozpoczął także proces przekształcenia prywatnego parku leśnego w publiczny, wytyczając nowe i poszerzając istniejące ciągi spacerowe, stawiając ławki, nasadzając nowe gatunki roślin.
Oficjalne otwarcie parku (Miechowitz-Rokittnitzer Waldpark) odbyło się 1 maja 1927 roku. Z Rokitnicy wchodziło się do niego przez tzw. dolinę ze stawami Boidol, z których z czasem utworzono teren rekreacyjny – Szwajcarię Rokitnicką z przystania kajakową. Szybko część parku przyrodnicy i ówcześni ekolodzy doprowadzili do objęcia parku częściową ochrona w formie rezerwatu leśno-ornitologicznego. Niestety, silne mrozy i orkan w 1928 roku zniszczyły część drzewostanu i zarzucono pomysł powołania do życia - planowanego jeszcze przez Kurta Urbanka - ogrodu botanicznego, skupiając się na ratowaniu (odtworzeniu) zniszczonej przyrody. W miechowickiej część parku zbudowano jeszcze w tym samym roku śródleśną restaurację Kreisschanke. Wcześniej (w 1920 roku) w granicach parku powstała restauracja Pod Dębem postawiona przez rodzinę Wójcika, która działa do dziś i ostatnio uczestnicy przyrodniczej całodniowej wędrówki po lesie w ramach cyklu Pochodzeni skorzystali z jej oferty. W 1933 roku na skraju Szwajcarii Rokitnickiej (za stawami) utworzono pamiątkowy gaj brzozowy z pomnikiem, poświęcony żołnierzom z Rokitnicy poległym w czasie i wojny światowej. 









Tekst ukazał się w Głosie Zabrza i Rudy Śląskiej (nr 31 z 4 sierpnia 2022 roku) na kolumnie W STRONĘ NATURY, która jest współfinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

 
Reklama
REKLAMA
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA