|
BEZPIECZEŃSTWO. Temat przechowywania na korytarzach klatek schodowych wspólnot mieszkaniowych i budynków wielorodzinnych jest klasyczną sprawą z dwoma stronami medalu. Z jednej bowiem strony bardzo wielu także mieszkańców Zabrza i różnych osiedli wystawia przy drzwiach swych mieszkań niewielkie szafki na buty, drobne podręczne szpargały, kwietniki z zielenią czy nawet rowerki dziecięce. Choć zdarza się i tak, że na korytarzach lądują na pewien czas (np. remontu pomieszczeń) duże szafy, lodówki czy pralki. Przeważnie to dodatkowe wyposażenie nie stanowi dla samych lokatorów większego problemu, zwłaszcza gdy korytarze są nieco szersze i bez większych trudności można ominąć owe przeszkody. Problem nasila się, gdy mamy do czynienia z ciasną zabudową i wąskimi przejściami wiodącymi do schodów. Jak to jednak bywa w społeczności ludzkiej, problem zaczyna nabrzmiewać, gdy pomiędzy sąsiadami zaczyna dochodzić do konfliktów na różnym tle, a wtedy każdy argument jest dobry, by uderzyć w adwersarza. I w tym wypadku, oręż prawny jest niestety jednoznaczny, o czym wielu najemców lokali oraz ich właścicieli niestety nie wie.
(…) Jest niebezpiecznie?
Temat ten wywołał i poruszył w liście do redakcji GŁOSu jeden z mieszkańców bloku mieszkalnego przy ul. Curie-Skłodowskiej w Zabrzu. Jak twierdził, problem zagraconych korytarzy zgłaszał do administracji budynku, jednakże – w jego ocenie – zgłoszenie zostało zlekceważone. Poniżej pełna treść jego zgłoszenia, bo jest ono dość merytoryczne.
„Taki może mało ważny temat ale dla nas jako mieszkańców dość ważny. Mamy problem z zagracaniem klatek przez niektórych mieszkańców w bloku. Wielokrotnie od lat próbowaliśmy interweniować w tej sprawie do ZBS -TBS Zabrze, jednakże bezskutecznie. Część mieszkańców ustawiła tam pełno szaf, a nawet regały z jedzeniem czy osobistymi rzeczami. Dosłownie robią sobie przedłużenie mieszkania na klatce. Zajmują one znaczną część przestrzeni wspólnej, co: 1. Narusza przepisy przeciwpożarowe, w szczególności § 4 ust. 1 pkt 10 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, który zakazuje składowania materiałów w sposób utrudniający ewakuację. 2. Ogranicza swobodę poruszania się mieszkańców. 3. Stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa w przypadku konieczności ewakuacji. 4. Stanowi dodatkowy materiał palny, który w razie pożaru może przyspieszyć rozprzestrzenianie się ognia i zwiększyć ryzyko dla życia mieszkańców. Mimo próśb niestety ZBS TBS „olewa” nas mieszkańców. Chodzi o dzielnice M. Skłodowskiej Curie, bloki koło Multikina. Wystarczy pochodzić po piętrach. Podsumowując, sprawa dotyczy: bałaganu na korytarzach, łamania przepisów przeciwpożarowych, problemów z administracją, która nic z tym nie robi” – napisał mieszkaniec.
I choć odmówił przedstawienia się z nazwiska, wyjątkowo postanowiliśmy pochylić się nad tym zagadnieniem, gdyż dotyczy tak naprawdę większej części naszego miasta.
Straż pożarna: nie ma wyjątków
Przepisy przeciwpożarowe faktycznie nie pozostawiają żadnych wątpliwości w poruszonym przez naszego Czytelnika temacie. Jak wynika z wielu różnych publikacji na stronach Państwowej Straży Pożarnej, a także portalach specjalistycznych zajmujących się pożarnictwem, zostawianie szafek na korytarzach i klatkach schodowych jest zabronione ze względu na zagrożenie pożarowe i utrudnienie ewakuacji. Szafki są bowiem materiałem palnym i dodatkowo blokują drogi ewakuacyjne, utrudniając lub uniemożliwiając bezpieczne opuszczenie budynku oraz działania ratownicze. Naruszenie przepisów może skutkować mandatem, a w przypadku pożaru, poważniejszymi konsekwencjami prawnymi.
Dlaczego szafki na korytarzach są zabronione? Co komu one przeszkadzają? Przede wszystkim pozostawione meble zmniejszają szerokość i wysokość dróg ewakuacyjnych, utrudniając szybkie opuszczenie budynku w razie pożaru. Nadto meble te, zwłaszcza wykonane z materiałów drewna czy plastiku, stanowią łatwopalne materiały, które mogą przyspieszyć rozprzestrzenianie się ognia. Tymczasem zablokowane korytarze i klatki schodowe utrudniają pracę strażakom podczas akcji gaśniczej i ratowniczej. W związku z tym straż pożarna może na niesfornych lokatorów nałożyć mandat karny na podstawie art. 82 kodeksu wykroczeń za utrudnianie ewakuacji - w wysokości od 20 zł do 5 tys. zł. W niektórych przypadkach możliwa jest też kara aresztu od 5 do 30 dni. Jeśli natomiast dojdzie do pożaru, a szafki stanowiły jego przyczynę lub utrudniały akcję ratowniczą, odpowiedzialnym grożą surowsze konsekwencje zgodne z kodeksem karnym, włączając w to nawet 10 lat pozbawienia wolności (w zależności od skutków danego zdarzenia).
Tyle teoretycznych i prawnych wyjaśnień. W związku ze zgłoszeniem zabrzanina zwróciliśmy się do gminnej spółki ZBM-TBS o przedstawienia swojego spojrzenia na tę konkretną sprawę pod wskazanym adresem. Jak przekazała nam Klaudia Gurok, specjalista ds. marketingu i promocji ZBM-TBS w Zabrzu, pisemne zgłoszenie mieszkańca w tej sprawie faktycznie wpłynęło do administracji, ale nieprawdą jest, iż zostało zbagatelizowane.
Pałka na sąsiada?
- Zgłoszenie to niezwłocznie przekazaliśmy prywatnemu zarządcy wspólnoty, gdyż my odpowiadamy wyłącznie za mieszkania komunalne w tej nieruchomości. Cztery dni później odpowiedzieliśmy pisemnie lokatorowi – zapewnia Klaudia Gurok.
Jak podkreśla nasza rozmówczyni, po kontakcie z przedstawicielem prywatnego zarządcy ustalono także, że problem dotyczy również mieszkań i lokali komunalnych. W związku z tym gminna spółka nie umyła rąk od sprawy i do lokatorów wysłano pisma informujące o konieczności uporządkowania przez nich części wspólnej korytarza.
Czy zatem istnieje jakieś kompromisowe rozwiązanie, które pozwalałoby mieszkańcom na trzymanie podręcznych szafek na choćby kapcie, buty itp. w przestrzeni korytarzowej? Niestety, z prawnego punktu widzenia nie ma tu żadnego złotego środka.
- Rozumiemy, że jednym mieszkańcom zależy głównie na bezpieczeństwie i przepisach przeciwpożarowych, innym zaś na możliwości przechowywania podręcznych przedmiotów w korytarzach. Obecne przepisy przeciwpożarowe nie pozwalają jednak na ustawianie tam szafek lub innych elementów wyposażenia, które mogłyby stanowić zagrożenie w przypadku ewakuacji. Jednocześnie jesteśmy otwarci na rozmowę o innych rozwiązaniach organizacyjnych, które mogłyby poprawić wygodę mieszkańców, przy jednoczesnym zachowaniu wymogów bezpieczeństwa (na przykład wydzielenia odpowiedniego miejsca do przechowywania lub opracowania zasad umożliwiających zachowanie porządku i bezpieczeństwa) – podkreśla przedstawicielka ZBM-TBS.
W tej trudnej sprawie szerszego komentarza udzielił nam także Mariusz Grabarczyk - prezes ZBM-TBS. (…) Zwraca on też uwagę, iż interwencje mieszkańców w tej sprawie to nie tyle zgłaszanie realnego i poważnego zagrożenia ewakuacyjnego ile wykorzystywanie tego argumentu prawnego w konfliktach sąsiedzkich.
- Często chodzi o jeden kwiatek czy niewyrzucone śmieci przez sąsiada. Dlatego we wspólnocie mieszkaniowej bardzo ważne jest przestrzeganie nie tylko litery prawa, ale też zasad współżycia społecznego, a także wzajemna życzliwość i troska o wspólne dobro – podsumowuje prezes.
Niedługo po naszej interwencji prasowej i ponownej kontroli przeprowadzonej przez pracowników administracji, ze spółką ZBM-TBS ponownie skontaktował się autor pierwotnej skargi i ze skruchą przyznał, iż zbyt emocjonalnie zareagował na pewien spór sąsiedzki i otworzył tym samym swoistą puszkę Pandory. Podziękował jednak za pochylenie się nad tematem. Tym oto sposobem okazuje się, że we wspólnotach mieszkaniowych najlepiej widać prawdziwość słów dawnego porzekadła polskiego, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje…
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST FRAGMENTEM OBSZERNEGO ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM https://eprasa.pl/news/głos-zabrza-i-rudy-śl/2025-11-13
|