|
KONTROWERSJE. Zarówno zabrzańska policja, jak i miejscowy sąd w pełni potwierdziły zastrzeżenia zgłaszane przez część mieszkańców co do legalności i zgodności z prawem pamiętnego, świątecznego przejazdu najprawdziwszego czołgu niemieckiego ulicami Zabrza tuż przed Bożym Narodzeniem ubiegłego roku. O sprawie już wtedy zrobiło się głośno nie tylko w krajowych, ale nawet zagranicznych mediach bo filmik z udekorowanym lampkami choinkowymi pojazdem gąsiennicowym i wystającą lufą robił furorę i był na wskroś nietuzinkowy. Jak ustalił teraz reporter GŁOSu, po przeprowadzeniu dokładnego postępowania i przesłuchaniu m.in. kierowcy pojazdu, stróże prawa wystąpili o ukaranie go za brak uprawnień do poruszania się czołgiem po drogach publicznych, a także za kierowania pojazdem nie dopuszczonym do ruchu drogowego czyli de facto bez badań diagnostycznych i numeru rejestracyjnego. Co tym bardziej zaskakuje, wyrok sądowy zapadł już pod koniec stycznia. Jednakże – jak dotąd – opinia publiczna nie została poinformowana o takim finale tej niecodziennej historii.
– Sąd Rejonowy w Zabrzu w postępowaniu nakazowym ukarał mężczyznę grzywną w wysokości 3 tys. zł, a także orzekł wobec niego półroczny zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi. Aby móc legalnie przemieszczać się takim pojazdem specjalnym po drogach publicznych, należało też wystąpić z formalnym wnioskiem do zarządcy drogi – informuje teraz w odpowiedzi na zapytania redakcji Sebastian Bijok, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.
Wyrok nakazowy oznacza, że nie odbyła się klasyczna rozprawa z przesłuchiwaniem stron i świadków, lecz sąd podczas posiedzenia zapoznał się ze zgromadzonym przez policję materiałem dowodowym i ocenił, iż Zabrzanin złamał przepisy kodeksu wykroczeń. Wydano więc wyrok w trybie karnym choć za wykroczenie, a nie przestępstwo drogowe. Sam skazany mógł się jeszcze odwołać i zawnioskować o „normalny” tryb procesowy w pierwszej instancji, ale tego nie uczynił.
- W tej sprawie wyrok zapadł 29 stycznia 2026 roku, a uprawomocnił się 28 lutego. Akta zostały więc przekazane do wydziału wykonywania orzeczeń karnych tutejszego sądu – potwierdziła nam sędzia Anita Hawranek–Keller, prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu. Tym samym temat nielegalnego działania podczas rajdu czołgiem definitywnie został potwierdzony.
Czołg jedzie ulicami
Przypomnijmy, wielkie było zdziwienie, ale i zaniepokojenie Zabrzan, gdy tuż przed świętami Bożego Narodzenia ulice Zabrza zaczął przemierzać wieczorową porą najprawdziwszy niemiecki czołg Leopard 1, choć na szczęście przyozdobiony w świąteczne świecidełka, a nie w barwy wojenne. Krótki filmik z nagraniem tego wydarzenia lotem błyskawicy obiegł media społecznościowe, a chwilę potem portale informacyjne wiodących mediów krajowych, a nawet zagranicznych. Jak się szybko okazało, przejazd zorganizowało działające w naszym mieście bardzo popularne i cenione Muzeum Techniki Wojskowej, które na początku grudnia wsparło swym sprzętem miasto w organizacji Militarnego Mikołaja połączone z kawalkadą pojazdów wojskowych.
(…) (…)
Bez zgody policji
Potem pojawiły się pytania natury formalno – prawnej. Co prawda czołgista zapewniał w mediach społecznościowych, iż pojazd miał ubezpieczenie OC, on sam wszelkie uprawnienia do kierowania i uzyskał na przejazd zgodę zabrzańskiej policji. Jak jednak ustalił reporter GŁOSU, w rzeczywistości część tych informacji była nieprawdziwa. Dlatego zaskoczony komendant miejscowego garnizonu od razu polecił swym służbom wszcząć postępowanie wyjaśniające pod kątem możliwości popełnienia wykroczeń drogowych i naruszenia przepisów administracyjnych określających zasady transportu tzw. pojazdów ponadnormatywnych.
Już wtedy rzecznik zabrzańskiej policji kategorycznie stwierdzał, że nikt z zabrzańskiej policji nie wydawał zgody na przejazd czołgu.
- Owszem, 19 grudnia wieczorem ktoś zadzwonił do dyżurnego komendy ale nie po żadną zgodę tylko oznajmił, iż będzie się takim nietypowym pojazdem poruszać po ulicach miasta. Zapewnił przy tym, że spełnia on wszelkie wymogi prawne w tym zakresie. A ponieważ muzeum to jest znane dyżurny uznał, że zapewne wiedzą co i jak robią. Dlatego duże było nasze zdziwienie, gdy dowiedzieliśmy się z mediów, że rzekomo policja wydała jakąś zgodę. Otóż do komendanta miejskiego nawet nie wpłynął żaden wniosek w tym zakresie. Zaś zgodę na transport wielkogabarytowy wydaje w ogóle zarządca drogi, a nie policja – podkreśla przedstawiciel policji.
Dlatego jeszcze bardziej czołgiem przemierzającym ulice Zabrza zaskoczona była Danuta Bochyńska – Podloch, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.
...
Nawet Bild donosił
Na filmiku zamieszczonym w internecie widać było, jak przyozdobiony światełkami i choinkami czołg wyjeżdża z podporządkowanej drogi na główną ulicę, w normalnym ruchu drogowym. Przepuszcza inne samochody, kolejne jadą za nim. Nagranie stało się przedświątecznym hitem nie tylko internetu, ale także mediów i stacji telewizyjnych. (…) (…) W materiale Bildu była też wzmianka o rzekomej legalności przejazdu czołgu. „Policja potwierdziła, że podróż została prawidłowo zarejestrowana, a zatem legalna. Organizatorzy zwrócili również uwagę, że czołg posiada ubezpieczenie OC i odpowiednie oświetlenie. Ponadto do łańcuchów przymocowano specjalne gumowe podkładki, aby zapobiec uszkodzeniu nawierzchni drogi.” (…) (…)
Reklamowa prowokacja?
Sprawę skomentowało w styczniu na naszych łamach samo Muzeum Techniki Wojskowej w Zabrzu. W jego imieniu porozmawiał z nami bezpośrednio kierowca owego czołgu. Przyznał, że podana przez niego informacja o zgodzie policji była zbyt daleko idąca i w zasadzie nieprawdziwa. Mimo to nie miał sobie nic do zarzucenia.
- Cała ta akcja włącznie z niby to przypadkowo nagranym filmikiem była tak naprawdę przemyślaną akcją reklamową i marketingową naszego muzeum. Zależało mi na tym, by o sprawie mówiło się w internecie i z tego punktu widzenia pomysł wypalił i można go uznać za udany – uważał kierowca.
Konsekwentnie przy tym twierdził, że z prawnego punktu widzenia nie jechał czołgiem tylko cyt. „pojazdem wolnobieżnym, gąsiennicowym”, gdyż jest on pozbawiony sprzętu celowniczego i amunicji, a lufa jest podziurawiona jak przystało na wojskowy eksponat muzealny wycofany z użytku.
- Faktycznie, nie miałem zgody policji na przejazd. Ale czy operator koparki czy innej ładowarki zwraca się do kogokolwiek o zgodę bo chce swym pojazdem gdzieś pojechać? Wyłącznie z uwagi na szacunek do policji i by nie wprowadzać zamętu i niepokoju zadzwoniłem do dyżurnego i poinformowałem by się niepokoił, gdyby ludzie dzwonili i alarmowali o czołgu na ulicach. No bo ten mój pojazd tylko przypomina czołg ale jest pojazdem wolnobieżnym jak wiele innych – przekonywał nas ów czołgista.
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST OBSZERNYM FRAGMENTEM ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM https://eprasa.pl/15,cb37bd889c
|