Rada Miasta w Zabrzu z perturbacjami, ale poparła obywatelski sprzeciw wobec nielegalnej imigracji. Zabrakło jednego głosu, by projekt został w ogóle ściągnięty z procedowania Email
Wpisany przez Przemysław Jarasz napisz do autora    poniedziałek, 30 czerwca 2025 12:56

BEZPIECZEŃSTWO. Tym razem nie udał się - już raz zastosowany - plan zbojkotowania obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej przez większość Rady Miasta. W zasadzie brak jednego głosu w kluczowym głosowaniu zdecydował, iż zostało podjęte stanowisko przeciwko ewentualności przyjmowania w naszym mieście uchodźców z dalekich krajów czy tworzenia specjalnych ośrodków w ramach przymusowej relokacji zarządzonej przez Unię Europejską. Pierwotnie radni wspierający dotąd Agnieszkę Rupniewską próbowali przy pomocy urzędowego prawnika przekonywać, iż dokument zgłoszony z inicjatywy Konfederacji (konkretnie Ruchu Narodowego) „może zawierać” błędy prawne i pod takim pretekstem próbowano ściągnąć go z porządku obrad. I wydawało się, że sztuka ta się udała większością 12 głosów i nawet ogłoszono „sukces”. Jednakże po minucie ten sam prawnik magistratu zwrócił uwagę, iż do zmiany porządku obrad wymagana jest większość bezwzględna, a ta wynosi... 13 radnych. W efekcie dokument pozostał w debacie samorządowej i trzeba było zdecydować, czy przyjąć go w całości czy odrzucić. W decydującym starciu za uchwałą opowiedziało się trzynastu radnych, w tym nawet niektórzy przedstawiciele ekipy rządzącej! Należy jednak podkreślić, iż decyzja ma znaczenie symboliczne, a rząd i tak może swobodnie kreować swoją politykę migracyjną bez zgody samorządu.

Przeciwko antyimigranckiemu protestowi była wyłącznie Urszula Potyka, zaś ci co nie byli za, wstrzymali się od głosu, choć 10 minut wcześniej chcieli schować ową odezwę do szuflady. Co dziwne, akurat w trakcie debaty nad tym dokumentem przerwana została internetowa transmisja z obrad na dłuższą chwilę. W kontekście przyjęcia dokumentu nie miało to już jednak większego znaczenia.

Na ojca tego sukcesu momentalnie wykreował się kandydat na prezydenta, radny Sebastian Dziębowski z Nowej Nadziei, choć w od początku była to inicjatywa forsowana głównie przez lidera Ruchu Narodowego w Zabrzu - Rafała Mosiołka. Bowiem gdy projekt uchwały powstawał, Dziębowski – jako dyrektor gminnego kina Roma - głosował w Radzie Miasta niemal ręka w rękę z radnymi Rupniewskiej. Teraz Dziębowski dumnie stanął do wspólnego nagrania internetowego z Mosiołkiem (jeszcze przed sesją), a całej inicjatywie nadał walor pomysłu Konfederacji.

Do dwóch razy sztuka

Była to kolejna już próba zablokowania w przyszłości napływu do Zabrza nielegalnych migrantów z Afryki w związku z wdrażanym już w naszym kraju paktem migracyjnym Unii Europejskiej i nałożonym na Polskę obowiązkiem dostosowania się do przymusowej relokacji uchodźców. Zaledwie w ciągu dwóch tygodni zebrano w mieście około 500 podpisów pod obywatelskim projektem uchwały Rady Miasta deklarującej odmowę przyjęcia do naszego miasta takich migrantów. Przypomnijmy, że w styczniu Rada Miasta odrzuciła bliźniaczą petycję w tej sprawie złożoną jednoosobowo przez wspomnianego Mosiołka.

Obecna uchwała „w sprawie wyrażenia stanowiska w przedmiocie niedopuszczenia do utworzenia na terenie Gminy Zabrze ośrodków o charakterze pobytu dla imigrantów oraz w sprawie wyrażenia stanowiska w przedmiocie nieprzyjmowania imigrantów w ramach paktu migracyjnego” składa się tak naprawdę z dwóch kluczowych paragrafów.
(…)

Nadciągają z zachodu

Temat przymusowej relokacji uchodźców w Polsce przyspieszył mocno w ostatnich tygodniach. Jak ujawniają niezależne od rządu media, w czasie gdy wojsko broni kraju przed napływem migrantów na wschodniej granicy, niemiecka policja przywozi na teren Polski afrykańskich uchodźców (a nawet przekazuje polskim służbom), zaś powstające województwach lubuskim czy zachodniopomorskim specjalne ośrodki (o charakterze otwartym) zaczęły się zapełniać. Dlatego coraz więcej osób i polityków bije na alarm, że za chwilę niechciani na zachodzie Europy migranci zaczną docierać w głąb naszego kraju. Zwłaszcza, że w Polsce tworzy się właśnie 49 takich ośrodków. Obywatele w związku z tym obawiają się przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo... Bardzo głośno było zwłaszcza o niezwykle brutalnym ataku Wenezuelczyka na młodą kobietę w Toruniu i próbie jej zabójstwa. Było też kilka innych bulwersujących incydentów.

Niektóre z polskich gmin już podjęły podobne uchwały jak ta zaproponowana w Zabrzu. Niestety, w reakcji na ten dokument spotkały się one z nieformalnymi groźbami i zapowiedziami, iż zostanie im wstrzymane dofinansowanie na różne inwestycji z funduszy unijnych. Prawdopodobnie tylko tą polityczną poprawnością należy tłumaczyć niechęć części zabrzańskich radnych do podjęcia cytowanego stanowiska.

Nie przebierał w słowach

Wróćmy jednak do samej poniedziałkowej sesji. Najpierw bardzo zdecydowany głos przy mównicy przedstawił sam pomysłodawca inicjatywy.

- Przed państwem uchwała, która mówi jasno i bez niedomówień: Zabrze nie zgadza się na tworzenie ośrodków dla imigrantów. Nie zgadza się na przymusowe relokacje narzucane przez Unię Europejską. A jeśli ktoś sądzi, że to temat wydumany, bo „na razie nie ma takich planów”, to albo jest naiwny, albo świadomie gra w grę wymierzoną w bezpieczeństwo Polski. Tak, na ten moment nikt jeszcze nie ogłosił oficjalnie budowy ośrodka w Zabrzu. Ale czy naprawdę chcemy czekać, aż będzie za późno? Czy mamy zamiar zareagować dopiero, kiedy taki ośrodek będzie budowany, a mieszkańcy będą pytać: gdzie byli nasi radni? Dziś możecie coś zrobić. I tylko od was zależy, czy staniecie po stronie mieszkańców, czy po stronie decydentów z Brukseli i Berlina. Bo to, co się dziś dzieje w Europie, to nie jest żaden „kryzys humanitarny”. To systemowa destabilizacja społeczeństw przez masową, niekontrolowaną imigrację. To wojna prowadzona bez karabinów, ale z dokładnie takim samym celem: zniszczyć jedność narodową, rozbić tożsamość, zasiać chaos i strach – argumentował zdecydowanym głosem Mosiołek.

Nawiązał także do sytuacji sprzed kilku miesięcy, gdy radni odrzucili petycję jego autorstwa w tej sprawie. Mosiołek skierował bardzo poważne oskarżenia pod adresem rządzących.

- Złożyłem petycję, bo naiwnie sądziłem, że ktoś z was jeszcze potrafi myśleć samodzielnie. Że macie odwagę i zdolność przewidywania. Ale większość tej Rady ją odrzuciła. Zignorowała. Zlekceważyła. Głównie radni klubów Koalicja Obywatelska-Nowe Zabrze oraz Przyjazne Zabrze. Dziś dostajecie drugą szansę. I nie będzie trzeciej. Bo my, mieszkańcy, nie chcemy ośrodków dla młodych, silnych, agresywnych mężczyzn z Afryki i Azji. Nie chcemy zamieszek i przemocy na ulicach, bo to już się dzieje w Niemczech, we Francji, w Belgii, w Szwecji – podkreślał. I wezwał, by radni chętni do przyjmowania afrykańskich migrantów wypełniali oświadczenia przyjmowania ich pod swój własny dach…

(…)
Podczas ostatniej sesji zabrakło dosłownie jednego głosu do ściągnięcia uchwały z porządku obrad. Nota bene powtórzono dokładnie ten sam mechanizm, gdy kilka miesięcy temu Kamil Żbikowski złożył obywatelski projekt uchwały w sprawie obniżenia diety radnym. Tym razem jednak do „spacyfikowania” inicjatywy pod pretekstem prawnym zabrakło jednego głosu.

Natomiast w finałowym głosowaniu nad treścią dokumentu za uchwałą opowiedzieli się: Sebastian Dziębowski i Łucja Chrzęstek–Bar (Dla Zabrza), Borys Borówka, Adam Ilewski, Grzegorz Turek, Ferdynand Reiss (wszyscy Prawo i Sprawiedliwość), Krystian Jonecko (Skuteczni dla Zabrza), Grzegorz Lubowiecki, Marcin Szczerba, Paweł Front, Maciej Zgrzendek (wszyscy Przyjazne Zabrze), a także Lucyna Langer i Mariola Olichwer (KO-Nowe Zabrze). Przeciwna była Urszula Potyka (KO-Nowe Zabrze), a wstrzymali się radni KO-Nowe Zabrze: Alojzy Cieśla, Adam Harasimowicz, Artur Libor, Wojciech Niezgoda, Grzegorz Olejniczak, Marian Rau, Anna Sosnowska, Wioletta Szymańska, a także Kamil Żbikowski (Lepsze Zabrze), Dariusz Walerjański (Dla Zabrza) i Janusz Bieniek (Skuteczni dla Zabrza). Tuż po zakończeniu głosowania Mariola Olichwer oświadczyła, że się pomyliła i nigdy nie poparłaby takiego stanowiska.

Próba zastraszenia…
Na zakończenie całej dyskusji i procedury, sprawę krótko skomentowała także prezydent Ewa Weber.

- To, co usłyszałam od wnioskodawcy to jest próba straszenia mieszkańców. Jako prezydent stanowczo się na to nie zgadzam. Zajmuję się bowiem bezpieczeństwem od 30 lat i nie tylko na poziomie samorządu, ale również bezpieczeństwem infrastruktury krytycznej kraju. Uczestniczyłam też w różnych sztabach, włącznie z NATO. Nie wpłynęła do nas jako gminy żadna informacja o utworzeniu jakiegokolwiek ośrodka dla imigrantów. Gdyby tak w istocie było, wojewoda poinformowałby mnie o tym natychmiast – podkreśliła.

 

CAŁOŚĆ POWYŻSZEGO ARTYKUŁU ZNAJDZIECIE PAŃSTWO W AKTUALNYM WYDANIU NASZEGO JEDYNEGO TYGODNIKA LOKALNEGO O ZABRZU. JEST ON DOSTĘPNY TAKŻE W WERSJI ELEKTRONICZNEJ POD LINKIEM
https://eprasa.pl/news/głos-zabrza-i-rudy-śl/2025-06-26

 
 

FACEBOOK

SZYBKA POŻYCZKA

Z KOMORNIKIEM
32/260-00-33,

516-516-611,
Pośrednik CDF S.C.

firmy MATPOL

FINANSE Sp. z o.o 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA