Marathon. Biegnij lub giń! Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    piątek, 27 marca 2026 13:01

 

Wśród wielu typów gier elektronicznych strzelanki ekstrakcyjne są szczególnie wymagające, więc i czasem frustrujące. Gracz, będący najczęściej częścią zespołu, zostaje z nagła rzucony na jakiś ekstremalnie nieprzyjazny teren, w którym w określonym czasie musi wykonać zadanie i przy okazji zebrać ile się da łupów, a następnie dokonać udanej ewakuacji. O tę ostatnia jest naprawdę trudno, a tylko udana ucieczka ona satysfakcję. Zasada jest bowiem następująca: jeśli zginiesz, tracisz niemal wszystko, co osiągnąłeś w czasie wyprawy. I ta prawda ma też zastosowanie w najnowszej tego typu grze, a więc Marathonie, który ukazał się 5 marca na konsole Plasystation5 i Xbox X/S, a także komputery osobiste PC.

Uczestnicy Marathonu wszystkich tych trzech platform mogą uczestniczyć w rozgrywce jednocześnie i oczywiście muszą mieć możliwość gry sieciowej poprzez internet. Zanim ruszymy na łowy musimy wybrać jakim biegaczem chcemy być (do wyboru jest sześć wcieleń i każde z nich ma na wstępie charakterystyczne umiejętności i właściwości), dobrać sprzęt (do wyboru z czasem jest aż 28 typów broni, do tego plus modyfikacje, implanty i rdzenie) i wybrać zadanie do wykonania (na jednym z pięciu lokacji). Bo choć fabuła w tego typu zabawie jest drugorzędne, to w tutaj jest akurat atrakcyjna… Gdy jesteśmy gotowi i naciskamy przycisk „start” czekamy, aż system gry skojarzy uczestników zabawy w 3-osobowe grupy szturmowe (można też jednak grać indywidulanie, a od niedawna także w dwie osoby), które następnie próbują wespół-zespół zakończyć misję sukcesem. A jesteśmy transferowani na Tau Ceti IV, czyli opuszczoną kolonię, która stała się polem eksploracji dla różnych organizacji, które nie chcą uznać, że wszystko co na niej zalega, należy do sił UESC (Unified Earth Space Council). Wojska tej organizacji mają za zadanie pozbywać się takich szabrowników, jak my. Rozgrywka szybko staje się pasjonującą walką o bogactwo i życie, a wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza śmierć…


Zgon może bowiem nastąpić w każdej chwili. Zacznijmy od tego, że samo środowisko, bez względu, na to który rejon Tau Ceti IV do eksploracji wybierzemy, jest bardzo nieprzyjazne. Każdy krok wymaga rozwagi, bo zabić może cię absolutnie wszystko: wszędobylskie pająki, roślinne gazy, uruchamiane przez czujnik ruchu wieżyczki strzelnicze… Do tego dochodzą wspomniane służby UESC, patrolujące teren lub dokonujące desantu na zakazany dla nas teren. Przede wszystkim jednak groźni są gracze z innych teamów i to rywalizacja z nimi o zasoby stanowi clou gry! Jeśli w jednym rejonie walki pojawiają się biegacze z różnych ekip (a tak zdarza się bardzo ciężka) to zaczyna się bezpardonowa walka, w której nikt nie bierze jeńców. Można zostać zaatakowanym całkowicie znienacka albo zostać zwabionym w pułapkę. Za każdym razem gdy giniemy – bez względu z czyjej ręki – przez jakiś czas pozostajemy jeszcze w grze, ale musimy zostać ożywieni przez partnera, ewentualnie – jeśli mamy taką możliwość – dokonywać samoleczenia. To jest możliwe, jeśli wcześniej nie zostanie na nas dokonana egzekucja, a więc ktoś zada nam drugi, decydujący cios. Z drugiej strony, jeśli sami pokonamy definitywnie innego gracza (albo natrafimy na jego zużytą powłokę), możemy przetrząsnąć pozostawiony ekwipunek i zabrać coś, co nam się przyda. Bo osoba czy też cały zespół, który przegrywa, wraca do bazy z pustymi rękami, więc na bieżąco trzeba kalkulować, czy pozostawać w grze i ryzykować porażkę, czy może jednak „lepszy wróbel w garści” i ewakuować się z tym co już mamy. Żeby opuścić rozgrywkę z sukcesem należy zaś aktywować punkt ewakuacji (ich lokalizacja pojawia się co jakiś czas na mapie) i odczekać, aż procedura zostanie uruchomiona i sfinalizowana. Oczywiście ten proces przyciąga wrogów i trzeba przetrwać ich natarcie do momentu rozpoczęcie ewakuacji. Udany eksodus to wielka radość: pozyskane materiały mogą bowiem posłużyć do odblokowywania kolejnej zawartości gry, w tym otrzymanie dostępu do kolejnych zakamarków zbrojowni. To zaś, co jest nieprzydatne zostaje zamienione na walutę, za która można w owej zbrojowni, jak i w sklepach frakcji, pozyskiwać elementy, które mogą dać przewagę w kolejnej wyprawie przewagi. Jeśli zaś przegramy, to jedyne na co możemy liczyć to nagroda pocieszenia, a więc jakaś liczba punktów doświadczenia, które przybliżają nas do osiągnięcia punktów milowych w kontaktach z frakcjami, za które też jesteśmy nagradzani jakimś drobnym, ale unikalnym sprzętem. Generalnie jednak po każdej porażce zaczynamy od zera mając do wyboru: sięgnąć do schowka i wyposażyć się w sprzęt, który zdobyliśmy we wcześniejszych wyprawach (i trzymamy go tam na czarną godzinę), albo skorzystać z zestawu sponsorowanego, a więc podstawowego serwisu (broń i amunicja), który umożliwi rozgrywkę, ale jednak już na wstępie czyni ją bardzo trudną.

alt

Gra ma charakter rozgrywki sezonowej, a więc wyznaczone zadania realizujemy przez jakiś okres. Jako, że gracze powinni po pewnym czasie uporać się z większością wyzwań, sukcesywnie będzie pojawiać się nowa zawartość i nowe zadania. To zresztą sens istnienie tzw. gier-usług, które są rozbudowywane i zmieniane w czasie rzeczywistym i na samym końcu swego żywota, a więc za kilka-kilkanaście lat, mogą wyglądać zupełnie inaczej niż w dniu premiery. Decydujący głos mają tu sami gracze, którzy krytyką poszczególnych elementów wymuszają na programistach korekty i rozwijanie lub zwijanie danych pomysłów. Aktualizacje będą darmowe, a w każdym kolejnym sezonie gracze mają odkrywać nowe tereny i opanowywać nowe umiejętności, zaczynając zawsze grę od nowa – bez żadnych zasobów.
Trzeba sobie powiedzieć uczciwie: gra jest naprawdę wymagająca, ale przez to wciągająca. Kapitalnym rozwiązaniem, pozwalającym rodzimym graczom wejść w jej klimat jest polski dubbing, choć sama rozgrywka – komunikacja między graczami – przede wszystkim odbywa się oczywiście w języku angielskim.

Grę Marathon otrzymaliśmy do sprawdzenia od wydawcy

 
 

FACEBOOK

SZYBKA POŻYCZKA

Z KOMORNIKIEM
32/260-00-33,

516-516-611,
Pośrednik CDF S.C.

firmy MATPOL

FINANSE Sp. z o.o 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA