|
LOKALNA POLITYKA. Nie milkną z Zabrzu echa zeszłotygodniowych, bardzo emocjonujących wydarzeń w samorządzie, czyli uchylenia przez Radę Miasta obywatelskiej uchwały antyimigranckiej (pod naciskiem rządu). Ponieważ temat odbił się bardzo głośnym echem także w mediach krajowych, w których nie wszyscy dziennikarze z Warszawy zrozumieli kontekst i skomplikowaną sytuację finansową i polityczną naszego miasta, prezydent Kamil Żbikowski w specjalnym nagraniu, a także w dodatkowym wpisie bardzo obszernie odniósł się do wszystkich wątków budzących kontrowersje i emocje społeczne. I choć dyplomatycznie unikał określenia „szantaż polityczny” to wielu zabrzan doskonale zrozumiało istotę potrzasku, w jakim się on znalazł. Niektórzy baczni obserwatorzy życia miejskiego i politycznego zaczęli się już nawet zastanawiać nad tym, czy nie była to swego rodzaju próba zdestabilizowania finansów miasta i na tej podstawie „wyrzucenia z siodła” obecnego prezydenta Zabrza z powodu niedotrzymania warunków programu ostrożnościowego? Bo w takim przypadku mogło nas czekać wprowadzenia stałego komisarza rządowego.
To oczywiście tylko jedna z niepotwierdzonych teorii, ale faktem jest, iż w całej tej awanturze zastanawiające było zachowania radnych ze stowarzyszenia Nowe Zabrze Agnieszki Rupniewskiej. Niby stanowią oni jeden klub z radnymi Koalicji Obywatelskiej, ale w pierwszym głosowaniu nad uchyleniem spornej uchwały w zdecydowanej większości nie poparli postulatu władzy prezydenckiej, czym spowodowali niemały jej ból głowy. Inni podejrzewają, iż były to klasyczne zagrania strategiczno-polityczne mające pokazać, że mimo odwołania byłej już prezydentki Rupniewskiej z ratusza, ta udowodniła kluczowe znaczenie swoich ludzi w samorządzie dla utrzymania większości rządzącej miastem. Czy to tylko stricte wojna psychologiczna i polityczne starcie „buldogów pod dywanem” czy może ciąg dalszy gry o jakieś ważne stanowisko w mieście po obsadzeniu w prezydium Rady Miasta Adama Harasimowicza? W co i o co grają obecnie radni Nowego Zabrza?
Rządowy nacisk Przypomnijmy więc, że to były bodaj najtrudniejsze dni w najnowszej historii lokalnej samorządności w Zabrzu. Poprzez decyzje ministerstwa kultury, rząd krajowy zażądał od władz miejskich Zabrza wycofania z obiegu prawnego podjętej na skutek inicjatywy – nomen omen obywatelskiej - uchwały antyimigranckiej z czerwca 2025 roku.
(…) (…)
Brak większości
A jak przy tym pierwszym głosowaniu zachowali się radni Nowego Zabrza? Wszak toczyła się gra o utrzymanie stabilności finansowej miasta lub jego możliwej destrukcji poprzez zablokowanie wielomilionowych dotacji rządowych i unijnych. Postulat uchylenia uchwały antyimigranckiej spośród radnych od Rupniewskiej poparła wyłącznie Urszula Potyka. Zupełnie przeciwnego zdania były dwie radne – siostry: Anna Sosnowska i Lucyna Langer. Z kolei czworo pozostałych członków Nowego Zabrza wstrzymało się od głosu w tak kluczowej sprawie. Byli to: Wioletta Szymańska, Artur Libor, Adam Harasimowicz oraz Alojzy Cieśla. Tymczasem w sumie za uchyleniem spornej uchwały było tylko 8 radnych, w tym czworo z Koalicji Obywatelskiej. Gdyby radni Nowego Zabrza przyłączyli się do nich, sprawa byłaby rozstrzygnięta już podczas pierwszej nadzwyczajnej sesji większością 13 głosów.
Dopiero gdy temat rozgrzał opinię publiczną do czerwoności, a prezydent Żbikowski zaczął podczas drugiej sesji w tej samej sprawie używać bardzo mocnych słów o rysującym się scenariuszu upadków finansów miasta, radni Nowego Zabrza zmienili zdanie i nagle znów zaczęli mówić jednym głosem Z Koalicją Obywatelską. Jak to oficjalnie uzasadnili? Ich stanowisko odczytała radna Szymańska, atakując przy okazji prezydenta Żbikowskiego. Analogiczne oświadczenie radnych udostępniła w internecie Agnieszka Rupniewska.
„(…) Temat jest poważny i tak też go traktujemy. Trudno jednak podejmować odpowiedzialne decyzje, skoro nie posiadaliśmy rzetelnych i kompletnych informacji. Dlatego też podczas wczorajszej sesji Rady Miasta spora grupa radnych Nowego Zabrza „wstrzymała się” od głosu. Dzisiaj wiemy odrobinę więcej. Brak informowania radnych nie jest poważny. Brak transparentności, nie jest tym, o co - jako radny - wielokrotnie wnioskował Pan Żbikowski. Wiemy też, że Zabrze może stracić dużo pieniędzy na rozwój. Na tym nam nie zależy. Cieszy nas, że bezpieczeństwo Zabrzan nie zostanie zagrożone i że nie powstaną ośrodki przymusowej relokacji, ani że nigdy nie było takich planów. Muzeum Górnictwa Węglowego zasługuje na wsparcie finansowe. Marszałek Wojciech Saługa stara się pozyskać środki na jego rozwój. Dla wszystkich jest jasne, że Miasto nie uniesie ciężaru finansowania MGW. Podczas dzisiejszej sesji rady Miasta zdecydowaliśmy, że będziemy głosować „za” uchyleniem uchwały, która blokuje możliwość pozyskania środków dla Zabrza i jego instytucji. Rozwój Miasta jest dla nas najważniejszy” – to kluczowa część obszernego oświadczenia radnych Nowego Zabrza.
Razem, ale osobno…
Co znamienne, to nie pierwszy raz, gdy radni Nowego Zabrza mówią odrębnie od swych kolegów z Koalicji Obywatelskiej, z którą przecież nie tylko tworzą jeden klub, ale w ogóle weszli do Rady Miasta z list wyborczych tego ugrupowania. Chociażby przy zatwierdzaniu budżetu miasta na 2026 rok, radni Nowego Zabrza odczytali odrębne od KO oświadczenie w sprawie oceny uchwały budżetowej. W kuluarach zabrzańskiego samorządu już od dłuższego czasu słyszy się opinię, że klub KO-Nowe Zabrze to takie klasyczne małżeństwo z rozsądku, a nie z miłości. Po wyborze na prezydenta Żbikowskiego, radni Nowego Zabrza mieli bowiem forsować konfrontacyjne nastawienie do niego i działanie na rzecz kolejnego referendum. Ostatecznie jednak po długich negocjacjach wypracowano wspólne stanowisko klubu, iż miasto potrzebuje odpowiedzialnej stabilizacji, a nie nieustannych rewolucji. Gwarantem tej stabilności ma być obecna wiceprezydent Ewa Weber, wiceszefowa zabrzańskiej KO, posiadająca ogromne doświadczenie w zarządzaniu w samorządzie. Dlatego część obserwatorów życia samorządowego miasta podejrzewa, że ceną za tą pozorną jedność jest stanowisko prezesa państwowej spółki dla Rupniewskiej… Dowodów na tę diagnozę jednak – jak to często w polityce – nie ma… (…) (…)
foto: UM Zabrze/fb
POWYŻSZA PUBLIKACJA JEST OBSZERNYM FRAGMENTEM ARTYKUŁU, KTÓRY W CAŁOŚCI DOSTĘPNY JEST W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU POD LINKIEM https://eprasa.pl/12,0127ae2cba |