Reklama
Shadow Warriors 3. Szybki i wściekły Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    niedziela, 20 marca 2022 09:02

Polskie studia przygotowujące gry komputerowe są od początku roku w ofensywie! Główną premierą z rodzimego rynku było oczywiście w ostatnim czasie Dying Light 2, ale kilkadziesiąt dni później (1 marca) ze swoją kolejną propozycją do graczy z całego świata wyszła warszawska firma Flying Wild Hog, która zaproponowała szaloną strzelankę Shadow Warriors 3. Gra, w której kierujmy postacią z perspektywy pierwszoplanowej, jest bardzo intensywna i całkowicie zwariowana. Bohater przypomina postrzelonego (tak, zbiera często razy) bohatera filmów akcji, który jest tyleż nieustraszony, co w swych napuszonych akcjach fartowny. No i ma gadane!

Gra kontynuuje fabułę nakreśloną w drugiej części, która ukazała się w 2016 roku. Znów wchodzimy w skórę przemądrzałego najemnika o nazwisku Lo Wanga, który – oczywiście niechcący - ściąga na cały świat niebezpieczeństwo tak wielkie, jak właśnie starożytny smok, którego przypadkiem uwolnił. Nie pozostaje mu więc nic innego, jak naprawić co zepsuł i dopaść potwora nim ten unicestwi życie na planecie.

Rozpoczyna się szalony rozgrywka rodem z filmów akcji i drogi. Co jakiś czas na trasie pogoni następuje bowiem przystanek, który wymaga od nas pokonania hordy przeciwników, przy czym starcia te są tak dynamiczne, że aż się od nich kręci w głowie. Wywijamy naszą bronią (przede wszystkim palną, różnego kalibru), rozdając w bezładzie razy i kule. Natrafiamy też na przeciwników, z których - dosłownie - możemy wyrwać coś, co staje się użytecznym narzędziem rzezi. Wrogów unicestwiamy własnoręcznie, ale też możemy używać do tego elementów otoczenia, gdyż areny walki usiane są zapadniami czy wirującym ostrzami. Krew leje się litrami, powietrze jest gęste od miotanych przekleństw i odcinanych części ciała, a wszystkiemu towarzyszy akompaniament dzikich momentami wrzasków - to zdecydowanie jest gra dla pełnoletnich. Zginąć można nie tylko jednak nie od pacnięcia pierwszego lepszego potwora, ale także wpadając w przepaść, gdyż pokonywanie przestrzeni nie jest bezproblemowe. Aby swobodnie poruszać się po świecie gry, trzeba opanować bujanie się na lince i elementarne tricki parkouru. Nasze bronie i nasze umiejętności możemy ulepszać i zwiększać, także dzięki wykonywanym mimowolnie wyzwaniom.

Jako się rzekło tempo gry jest zabójcze, choć przede wszystkim dla naszych przeciwników. Gra pozwala graczowi się okiełznać, gdyż w przypadku seryjnych niepowodzeń, można po prostu zmniejszyć sobie poziom trudności, bo jednak im dalej w las tym przeciwnicy są oczywiście coraz wredniejsi, a ich zastępy liczniejsze. W sumie Shadow Warriors 3 to dobry sposób na odstresowanie po ciężkim tygodniu, bo nie jest ani grą trudną, ani tym bardziej przesadnie ambitną. Twórcy jednak udanie bawią się konwencją, stosując rozwiązania znane z innych gier – tu „zmartwychwstanie” pokonanego z trudem przeciwnika nie budzi grozy jak w tzw. soulslikach, ale jest zachętą do kontynuowania krwawej zabawy. Tej jest jednak summa summarum nie za wiele, bo na co najwyżej 9-10 godzin. I może to nawet lepiej, gdyż gra z czasem nuży powtarzalnością, eksplorując do końca przyjęta na wstępie formę.
Podstawowym językiem produkcjci jest angielski, ale polski gracz może sobie włączyć napisy w rodzimym języku – niestety są mikroskopijnej wielkości, więc ich czytanie w trakcie walk i skoków nad przepaściami, jest momentami trudniejsze niż przeszkody, jakie mamy do pokonania w rozgrywce. 



Grę w wersji na Playstation 4 udostępniła nam Cosmocover. W Shadow Warriors 3 można także grać na Xbox One i Xbox X oraz na komputerach osobistych (PC)

 
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA