KORONAWIRUS

koronawirus
Gra tygodnia (29): Ghost of Tsushima. Boski wiatr Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    środa, 02 września 2020 14:38

 

Cuszima kojarzy nam się przede wszystkim z bitwą morską wojny japońsko-rosyjskiej (1905 rok), w której po stronie zaborcy brało udział wielu Polaków. Lepiej tę grupę wysp położoną w Cieśninie Koreańskiej możemy poznać – łącząc przyjemne z pożytecznym – dzięki grze komputerowej Ghost of Tsushima (Duch Cuszimy), której ukazanie dobiło się szerokim echem, bo nie tylko jest to ostatnie topowe wydawnictwo wyłącznie na konsolę playstation 4 (w listopadzie premierę będzie miała kolejna generacja tego urządzenia – playstation 5), ale to zwyczajnie świetne wydawnictgwo, dostarczające wielu wrażeń. Bo choć z jednej strony ta gra jest jak wiele innych – zwiedzamy w niej świat, wykonujemy misje, toczymy efektowne walki, podejmujemy różnorodne wyzwania – to podaje treści na tyle dobrze, że ma posmak oryginalności. Dlatego możemy śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z narodzinami serii, która zapewne doczeka się jeszcze wielu odsłon. Ciekawostką jest też, iż tę do szpiku kości japońską grę stworzyło... amerykańskie studio Sucker Punch.

Każdy kto fascynuje się Japonią, odnajdzie się w tej grze szybko i z dużą przyjemnością. Sięgając po grę przenosimy się w odległą przeszłość, bo do roku 1274, kiedy to na feudalną Japonię inwazji dokonują Mongołowie. Ich pierwszym celem jest właśnie Cuszima, której obrońcy zostają rozgromieni i jednym z naprawdę nielicznych ocalały jest nasz bohater, Jin Sakai. Chce dalej walczyć, ale jako, że armii nie ma, pozostaje mu przejść do trybu partyzanckiego i metod dalekich od zasad samurajskiego fair play. Obserwujemy przemianę bohatera, który odrzuca kodeks wpajany mu od najmłodszych lat w imię wyższej konieczności. Sięga po fortel czy skrytobójstwo: jest skuteczny, ale na stałe w oczach swoich mentorów wyklucza się z grona ludzi honoru. Zyskuje jednak innych sojuszników...

NIEBIAŃSKI CIOS, PERFEKCYJNE PAROWANIE To co między innymi wyróżnia tę produkcję na tle innych jest nawigacja: gracz nie ma bowiem do dyspozycji na ekranie minimapki, na której wyświetlają mu się punktowo ciekawe miejsca i misje, ale ukierunkowują go na nie podmuchy wiatru (można je wzbudzać padem). Początkowo ta mechanika może być nieczytelna, ale potem wchodzi w krew i na dłuższą metę okazuje się być udanym zabiegiem. Clou gry jest jednak nie tylko penetrowanie terenu, ale oczywiście walka. Z biegiem gry uczymy się specjalnych cięć, bloków, uników, których stosowanie czyni rozgrywkę bardzo dynamiczną, a o to w tego typach historiach przecież chodzi. I przy tym wszystkim możemy dostosować styl gry do swoich upodobań: możemy iść na otwarte starcia z przeciwnikami, ale też obrać taktykę asasyńską, a więc stawiać na skradanie się zakończone skrytobójstwami. Możemy też na wstępie wyzywać wrogów na pojedynek. Te starcia przypominają pojedynki rewolwerowców: wykazując się refleksem możemy za jednym ruchem (o ile idealnie wstrzelimy się kataną w atak rywala) pokonać kilku przeciwników. Choć w tej grze nie ma zbyt wielu bosów, czyli przeciwników, których pokonanie wymaga dużej biegłości i czasu, to jednak walka jest naprawdę wymagająca i na zróżnicowanym poziomie trudności.

BAMBUSY I HAIKU Jak w każdej tego rodzaju produkcji, oferujących dowolność w kolejności przyjmowania misji, prócz tych, których rozegranie jest konieczne do poznawania fabuły, jest też mnóstwo aktywności pozwalających nam z jednej strony odsapnąć od wartkiej akcji, a z drugiej lepiej poznać otoczenie i epokę, a nagrodami za nasz wysiłek jest udoskonalanie swojego sprzętu. Mamy więc konkursy cięcia bambusów (to typowa zręcznościówka: należy z odpowiedniej kolejności i tempie naciskać sekwencję klawiszy), układanie haiku (co może dać zaskakujący efekt poetycki), a także łamigłówki środowiskowe (coś w stylu przygód Lary Croft z serii Tomb Raider). Nie brakuje też, w końcu to Japonia, gorących źródeł, w których kąpiel – niczym w serii Nioh - ożywia ciało i umysł.

DROGA SAMURAJA Stworzony z pietyzmem świat i styl rozgrywki na szczęście nie zamiera wraz z nadejściem epilogiem opowieści. Twórcy Ghost of Tsushima poszli za ciosem i przygotowali - 16 października - dla graczy darmowe rozszerzenie Legends. To nic innego jak tryb gry wieloosobowej przez internet, w którym możemy się wcielać w postaci: samuraja, ronina, łowcy lub zabójcy. Gra się w dwie lub nawet cztery osoby, a przygotowane misje nie są prostym wykorzystaniem dostępnych już wcześniej map, ale wprowadzają nowe miejsca do rozgrywki, jak i wyzwania.

Kopię gry udostępnił naszej redakcji jej wydawca Sony Interactive Entertainment

 

 
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA