Reklama
Gra tygodnia (23). Concrete Genie. Zmalujmy coś! Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    piątek, 25 października 2019 09:51

 

RECENZJA. Bazgroły na elewacjach budynków to zmora wielu polskich miast, także Zabrza. Co innego artystyczne graffiti: ich twórcy są wręcz pożądani, bo mogą w szpetne zaułki tchnąć życie. Korzystając ze swojego talentu (i farby w spreju) wyczarowują prawdziwe cuda, a nam, zwykłym śmiertelnikom, pozostaje wirtualna sztuka, którą możemy uprawiać np. z pomocą... dżina i zaczarowanego pędzla. To bowiem oferuje gra Concrete Genie (ukazała się wyłącznie na konsole playstation4), która zapewnia efektowną, choć krótką zabawę.



DŻINIE, GDZIE JESTEŚ? Akcja gry sprowadza nas do miasta Denska, które niegdyś kwitło, ale po nastaniu ekologicznej katastrofy, o której przyczynach i przebiegu dowiadujemy się z hulających po mieście strzępów gazet, popadło w marazm i zapomnienie. W chwili, gdy się w nim pojawiamy jest zupełnie wymarłe i służy jedynie dzieciakom do zabaw, nie zawsze grzecznych. Splotem okoliczności nasz młodociany bohater wchodzi w posiadanie zaczarowanego pędzla, którym może malować ściany, przywracając namiastkę życia miastu. Z pomocą przychodzą nam zaś wspomniane dżiny, które nie wyskakują bynajmniej z butelek czy lamp, lecz możemy je tworzyć pędzlem na podstawie znalezionych schematów. Nasi nowi przyjaciele żyją tylko jako malowidła na ścianach i tylko w ich ramach mogą funkcjonować, tudzież przemieszczać się. Dlatego jeśli chcemy, żeby taki ścienny stwór otworzył nam drzwi, przewiódł przez siebie potrzebny do uruchomienia dźwigu prąd (dżin elektryczny), zniszczył zawadę (dżin ogniowy) czy podmuchem powietrza przesunął w pożądanym kierunku kontener (dżin wiatrowy) musimy go nie tylko przywołać, ale czasem też utorować drogę zmazując ze ściany blokująca go pleśń. Z dżinami możemy się bawić (grać w kosza, przybić piątkę), a nade wszystko sprawiać im frajdę rysując na ścianach oczekiwane przez nie scenki rodzajowe. Szkicujemy je swoim niesamowitym pędzlem, odwzorowując schematy z notatnika, którego stronice zbieramy przez całą grę (u zarania przygody brulion zniszczyły nam łobuzy, a wiatr rozwiał kartki na cztery strony świata). 


STYL ŁYŻWOWY Gra się szybko, tym bardziej, iż w punkcie zwrotnym opowieści nasz pędzel zyskuje dodatkowe moce: staje się quasi-bronią (bo pojawiają się też anty-dżiny, które trzeba odczarować), ale także umożliwia pokrywanie ziemi farbą, po której możemy się ślizgać i kręcić do woli piruety albo rozpędzać się niczym na deskorolce i przeskakiwać nad mniejszymi przeszkodami. Ta umiejętność jest bardzo pomocna, gdy jesteśmy już poza główną fabułą gry, a pozostaje nam jeszcze coś do zrobienia i odnalezienia. Po mieście rozsiane są bowiem nie tylko kartki z motywami rusunkowymi, ale także bilbordy czekające na odmalowanie, a i latarnia morska skrywa swoją tajemnicę. No, a w porcie rybackim możemy pogłaskać kotka...

SŁODKO GORZKO Choć sceneria jest bajkowa, to jednak gra jest przeznaczona dla graczy co najmniej 12-letnich, gdyż jej wydźwięk jest momentami gorzki. Od pierwszych scen mamy do czynienia z przemocą wśród dzieci, której przyczyny znajdujemy w retrospektywnie ukazanych problemach rodzinnych prześladowców naszego bohatera. Ta część fabuły wprowadza do rozgrywki element skradankowy, bowiem spotkanie oko w oko z łobuzami powoduje utratę pędzla (na szczęście to stan chwilowy, bowiem jego odnalezienie nie nastręcza zazwyczaj żadnych trudności), a nasz bohater ląduje w koszu na śmieci, przy wtórze rechotu i przykrych komentarzy. Dodatkowo gra tylko do pewnego momentu polega na malowaniu miasta i spełnianiu zachcianek tytułowych dżinów, potem robi się całkiem mroczno. Na szczęście cała opowieść kończy się spodziewanym happy endem. Dla najmłodszych graczy pozostaje jednak tzw. tryb swobodny, który nie niesie ze sobą pesymistycznych treści. Można snuć się po latarni, miejskich uliczkach oraz kanałach i malować do woli!

Grę do testów otrzymaliśmy od Sony Interactive Entertainment 

 
Zobacz także

» Gra tygodnia (30): Assassin`s Creed Valhalla. Żywot wikinga

 RECENZJA Z opowieściami o asasynach każdy albo zetknął się osobiście albo chociaż zna je ze słyszenia. To przede wszystkim niezwykle popularne gry komputerowe z serii Assassin`s Creed, ale też wydawnictwa książkowe, film fabularny (z...

» Gra tygodnia (28): The Last of Us part II. Miłość i nienawiść w czasach zarazy

RECENZJA Świat w czasach zarazy... W ostatnich miesiącach trochę przekonaliśmy się na własnej skórze jak to może wyglądać, choć na szczęście ekstremalne wersje pandemii to wciąż jedynie wizje autorów powieści, filmów, seriali, no i...

» Gra tygodnia (22). GreedFall. Tajemnicza wyspa

 RECENZJA. To coś w starym, dobrym stylu... W dobie elektronicznej rozrywki, gdzie wszystko huczy i błyska, gra GreedFall (ukazała się 10 września na komputery PC oraz konsole playstation4, tudzież xbox one) oferuje spokojną, choć...

» Gra tygodnia (21). Just Cause 4: Wybuchowy Rico

 RECENZJA. Niejaki Rico Rodriguez to dobrze znany znawcom gier komputerowych bohater. Jest ubiany i ceniony za sianie zniszczenia, oczywiście w słusznej sprawie. Poprzednio arenami jego wyczynów były południowoamerykańskie San Esperito...

» Gra tygodnia (18). Marvel`s Spider-Man: Miasto, które nigdy nie śpi. Zabawa w kotka i myszkę

RECENZJA. Przygody Człowieka-pająka opowiedziane w były jedną z najciekawszych ubiegłorocznych propozycji dla miłośników gier i szybko doczekały się zapowiadanej kontynuacji, w postaci serii dodatków pod wspólnym tytułem: The city that...
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA