Górnik zmarnował wielką szansę, by już dziś zapewnić sobie awans do grupowych rozgrywek europejskich. Był lepszy od Ferencvarosu, ale tylko zremisował, więc jak wierzyć, że poradzi sobie z AS Monako? Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    czwartek, 13 sierpnia 2026 21:18

Bez cienia przesady: dzisiejszy rewanżowy mecz trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy z Ferencvarosem Budapeszt był grą „o być albo nie być” Górnika w Europie do końca roku. Dlaczego? Wyeliminowanie węgierskiego zespołu pozwoliłoby bowiem zagrać w finałowej grze o Ligę Europy (z tureckim Trabzonsporem), przy czym nawet w przypadku niepowodzenie Zabrzanie zostaliby skierowani do rozgrywek grupowych Ligi Konferencji, które rozgrywki będą toczyć się od 15 października do 17 grudnia. Niestety, choć dzisiejsze spotkanie układało się dobrze, ostatecznie zakończyło się remisem 1-1, co dało awans węgierskiemu zespołowi (bo w ubiegłym tygodniu wygrał u siebie 1-0). Wprawdzie Górnik zachowuje wciąż szasnę na awans do Ligi Konferencji, ale ta jest już niewielka, bo w czwartej, ostatniej rundzie eliminacji zmierzy się z AS Monako, który jest silniejszy niż Fenerbahce Stambuł, z którym Zabrzanie nieudanie walczyło o Ligę Mistrzów. Mecze z zespołem z ligi francuskiej na 20 sierpnia (Zabrze) i 27 sierpnia (Monako).


A ta historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej! Zabrzanie od początku przeważali nad Ferencvarosem, tworząc co jakiś czas bramkowe sytuacje. I wreszcie tuż przed przerwą udało się odrobić stratę z Budapesztu: w polu karnym sfaulowany został Paulo Bernardo, a podyktowany w następstwie tego zdarzenia rzut karny pewnie wykorzystał Kacper Urbański. Kibice wpadli w ekstazę, bo wydawało się, że Górnik w II połowie będzie w stanie zdobyć jeszcze jedną, dającą już awans bramkę, tym bardziej, że rywal rozczarowywał swoją postawą. Niestety, po przerwie ataki Zabrzan nie były już tak zdecydowane, na boisku było coraz więcej chaosu. Spotkanie ewidentnie zmierzało ku dogrywce, gdy niespodziewanie jeden z nielicznych ataków Ferencvarosu zakończył się powodzeniem: po rzucie rożnym bardzo dobry strzał głową oddał Zachariassen i wprawdzie Schultze zdołał odbić piłkę, ale ta trafiła w nadbiegającego Sacka, który zaliczył samobójcze trafienie...

Górnik naraz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, z której nie potrafił już wyjść. Mimo, że był lepszy od rywala (kolejne świetne zawody zaliczyli choćby Urbański i Federico), nie zdołał zwyciężyć, m.in. przez niemoc w ataku (napastnik Prekop był aktywny, ale w decydujących momentach uderzał piłkę zbyt słabo, albo wręcz kiksował).
Wielka szkoda.

III runda eliminacji do Ligi Europy:
GÓRNIK ZABRZE - FERENCVAROS BUDAPESZT 1-1 (1-0
1-0 Urbański (45-karny)
1-1 Sacek (82 - gol samobójczy)
GÓRNIK: 1. Philipp Schulze - 61. Michal Sáček, 26. Rafał Janicki, 20. Josema, 64. Erik Janža (89, 21. Ondřej Zmrzlý) - 19. Peter González (79, 88. Taofeek Ismaheel), 66. Maximilian Dietz, 82. Kacper Urbański, 8. Paulo Bernardo (79, 18. Lukáš Sadílek), 33. Maksym Chłań (89, 7. Yvan Ikia Dimi) - 11. Erik Prekop.
FERENCVAROS: Denes Dibusz - Attila Osvath, Toon Raemaekers, Mariano Gomez, Cadu (90 Nathan Zohore) - Kristoffer Zachariassen, Philippe Rommens (59 Adam Nagy), Marius Corbu, Gavriel Kanichowsky (59 Naby Keita), Bamidele Yusuf (72 Callum O'Dowda) - Lenny Joseph (90 Kenan Kodro).
Żółte kartki: Osváth, Rommens. Sędziował: Andrea Colombo (Włochy). Widzów: 23.348.
Awans Ferenvarosu Budapeszt.

 
 

FACEBOOK

SZYBKA POŻYCZKA

Z KOMORNIKIEM
32/260-00-33,

516-516-611,
Pośrednik CDF S.C.

firmy MATPOL

FINANSE Sp. z o.o 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA