KORONAWIRUS

koronawirus
Górnik nie jest już liderem ekstraklasy. Pierwsza w sezonie porażka, ostatni mecz Jimeneza? Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    sobota, 03 października 2020 21:22

Górnik Zabrze od czasu fantastycznego zwycięstwa z Legią Warszawa (3-1) nie potrafi wygrać, a nawet strzelić gola. W efekcie w ubiegłym tygodniu stracił pierwsze w sezonie punkty (0-0 z Wisłą Kraków), a dzisiaj w Lubinie poniósł pierwszą w sezonie porażkę (a był zespołem, który najdłużej zachowywał miano niepokonanego), co skutkowało także utratą pozycji lidera. Tę zaś Górnik zajmował od startu rozgrywek...

Trzeba jednak przyznać, że dzisiejsza porażka nie jest bynajmniej efektem słabej gry, a raczej triumfem taktyki rywali. Ci od początku nastawili się na obronę i wyczekiwali na okazję do wyprowadzenia kontrataku. Te długo były kasowane przez sędziego (spalone!), ale wtedy do gospodarzy zwyczajnie uśmiechnęło się szczęście.

Indywidualna akcja Żivca, który w polu karnym dziecinnie ograł Przemysława Wiśniewskiego, zakończyła się strzałem z ostrego kąta w słupek, ale potem piłka odbiła się od nogi Martina Chudego i ku jego konsternacji zatańczyła na linii bramkowej, po czym wturlała się do siatki. No, a potem gospodarzom wreszcie wyszła klasyczna kontra, po której Patryk Sysz wygrał biegowym pojedynek z Michałem Kojem, znalazł się sam na sam z naszym bramkarzem silnie i nie zmarnował tej okazji. Sędziowie VAR jakiś czas analizowali, czy i tym razem nie było ofsajdu (kilka minut wcześniej unieważnili Zagłębiu gola zdobytego z szybkiego ataku), ale ostatecznie uznali to trafienie.
Oczywiście Górnik nie miał zamiaru się poddać i w drugiej połowie momentami zamykał rywali w ich polu karnym i wypracował sobie kilka bramkowych sytuacji. Najlepszą zmarnował Jesus Jimenez, który miał na nodze piłkę w polu bramkowym, ale skiksował. Hiszpan był dzisiaj bardzo aktywny, ale i niedokładny, jakby rozkojarzony. Kilka godzin przed meczem pojawiła się informacja, że piłkarz w najbliższych godzinach może zostać przez Górnika sprzedany do jednego z czołowych ukraińskich klubów: Dynama Kijów lub Szachtara Donieck...
Na porażce zabrzan w szóstej kolejce najbardziej skorzystał Raków, który został nowym liderem ekstraklasy. Górnik jest teraz drugi, bo choć ma tyle samo punktów co częstochowianie, to ma od nich gorszy o jednego gola bilans bramkowy.

ZAGŁĘBIE LUBIN - GÓRNIK ZABRZE 2-0 (2-0)
1-0 Chudy (39 - gol samobójczy)
2-0 Szysz (45)
ZAGŁĘBIE: Hładun - Chodyna, Šimić, Guldan, Balić (21 Bartolewski) - Szysz (76 Dražić), Poręba, Baszkirow, Starzyński (76 Żubrowski), Živec - Mraz (61 Sirk).
GÓRNIK: Chudy - Massouras (64 Ściślak), Wiśniewski, Koj, Gryszkiewicz, Janža - Prochazka (80 Ryczkowski), Manneh (87 Kubica), Nowak (87 Hajda) - Sobczyk (64 Krawczyk), Jimenez.
Żółte kartki: Sirk - Manneh.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

 
Reklama
REKLAMA
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA