Górnik poniósł dzisiaj klęskę w Poznaniu. A przecież wcale nie grał źle... Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    wtorek, 03 marca 2020 20:43

Jeszcze w sobotę cieszyliśmy się ze świetnej gry i dobrego wyniku Górnika w zawodach z Pogonią, ale teraz - zaledwie trzy dni później - nastroje są zupełnie inne. Wprawdzie zabrzanie w meczu w Poznaniu zaprezentowali odważny, ofensywny futbol, ale rezultat ich wysiłków jest fatalny: 1-4. Już na początku spotkania wróciły niedawne demony z meczu ze Śląskiem Wrocław, bowiem zabrzanie stracili gola już w trzeciej minucie (Chudy wybił dośrodkowywaną piłkę wprost pod nogi lechity Ramireza). Tym razem jednak zabrzanie nie pozwolili rywalowi pójść za ciosem, ale sami ruszyli do ataku. Gdyby byli bardziej skuteczni mogliby nawet pierwszą połowę wygrać, a nie tylko ją zremisować: wyrównującego gola zdobył zaś Piotr Krawczyk (po centrze z rzutu rożnego bramkarz wyszedł na przedpole, ale nie sięgnął piłki, umożliwiając naszemu napastnikowi strzał do pustej bramki), który niespodziewanie wyszedł w podstawowym składzie kosztem Igora Angulo. Niestety, po przerwie gospodarze ponownie szybko wyszli na prowadzenie i tym razem już złej sytuacji nie udało się odwrócić, choć na boisku pojawił się nasz superstrzelecz Hiszpanii. Górnik wprawdzie atakował, ale za to Lech wyprowadzał zabójcze kontry, finalizowane przez Duńczyka Gytkjaera. 

Kolejny mecz Górnik zagra już w piątek (6 marca), a rywal znów bardzo silny - wicelider Cracovia Kraków.


LECH POZNAŃ - GÓRNIK ZABRZE 4-1 (1-1)
1-0 Ramirez (3)
1-1 Krawczyk (35)
2-1 Jóźwiak (54)
3-1 Gytkjaer (80)
4-1 Gytkjaer (86)
LECH: van der Hart - Butko, Satka, Crnomarković, Kostewycz - Kamiński (66 Moder), Muhar, Ramirez (81 Letniowski), Tiba, Jóźwiak (87 Marchwiński) - Gytkjaer.
GÓRNIK: Chudy - Pawłowski, Wiśniewski, Bochniewicz, Janża - Jirka (81 Rostkowski), Prochazka, Manneh, Wolsztyński (58 Kopacz), Jimenez - Krawczyk (57 Angulo).
Żółte kartki: Crnomarković - Jirka.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 8634.

 
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA