|

W poniedziałek (19 marca) radni z komisji prawa i bezpieczeństwa publicznego zabrzańskiej Rady Miejskiej na posiedzeniu w siedzibie Straży Miejskiej analizowali m.in. wykonanie budżetu tej jednostki, na działalność której miasto przeznacza rocznie ponad 4 miliony złotych. Z kolei dzień później radni z komisji gospodarki komunalnej zapoznawali się z podsumowaniem tegorocznej Akcji Zima. Tymczasem ustaliliśmy dlaczego urzędnicy miejscy mogli pozwolić sobie na nie odśnieżanie części miejskich chodników, co jest łamaniem prawa. Bo chyba nic im za to nie groziło... Okazuje się bowiem, iż straż miejska nie nałożyła na opieszałych i oszczędzających na naszym bezpieczeństwie urzędników ani jednego mandatu! Czyżby istniał nieformalny zakaz karania urzędników, podległych tak jak i strażnicy, tej samej władzy?
O problemie nieodśnieżanych niemal przez całą zimę chodników pisaliśmy wielokrotnie. Najbardziej dobitny był przykład pokrytych zmarzliną chodników wzdłuż alei Bohaterów Monte Cassino, które zostały uporządkowane dopiero w lutym po naszej interwencji (GŁOS nr 8 – Poślizg niekontrolowany). Ale w innych dzielnicach miasta podobnych problemów było więcej. Jednym tchem podawaliśmy Straży Miejskiej konkretne adresy zasypanych ciągów dla pieszych.
Pod koniec zimy zapytaliśmy rzeczniczkę straży miejskiej Mirosławę Uziel-Kisińską, jakie działania podjęli strażnicy w przypadku nie tylko alei Bohaterów Monte Cassino, ale także kilku chodników w Rokitnicy. Ta wyjaśniła, że mundurowi aż dwukrotnie zgłaszali pisemnie te tereny do sztabu Akcji Zima. Jednakże za każdym razem przychodziła odpowiedź, że chodniki nie będą odśnieżane, bo nie zostały wcześniej zgłoszone – przez urzędników miejskich - do oczyszczania w ramach zimowego utrzymania miasta. Strażnicy przyjmowali te wyjaśnienia do aprobującej wiadomości i na tym się sprawa kończyła. Rodzi się jednak pytanie dlaczego nie sięgnięto po sankcje finansowe wobec winnych zaniedbań? - Bo taka jest polityka naszej jednostki. Chcemy współpracować i mobilizować do działania, a nie karać. Zależy nam przede wszystkim na pozytywnym efekcie – powiedziała nam pani rzecznik.
Ale przecież w tych konkretnych przypadkach nie osiągnięto żadnego rezultatu, a mimo to nie ukarano winnych. Dlaczego? - To chyba nie jest już pytanie do mnie. Proszę je zadać komendantowi formacji, bo to on wyznacza standardy i kierunki działania – oświadczenie pani rzecznik zabrzmiało znamiennie, tym bardziej, że sama jest także wicekomendantem Straży Miejskiej.
Prokurator Michał Szułczyński, szef wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Gliwicach przyznaje, że gdyby faktycznie komendant jakiejkolwiek jednostki zalecił lub polecił swoim podwładnym odstąpienie od karania np. urzędników, sam narażałby się na odpowiedzialność karną za przekroczenie swych uprawnień lub niedopełnienie obowiązków.
- To są kwestie trudne do udowodnienia, bo z reguły odpowiednie „zalecenia” dla funkcjonariuszy nie są formułowane na piśmie. Takie sprawy o ile mają miejsce, pozostają z reguły w ukryciu do czasu, aż któryś z mundurowych postanowi złamać zmowę milczenia. W obawie przed utratą pracy trudno bowiem o odważnych – powiedział nam prokurator Szułczyński zastrzegając, iż to tylko teoretyczne rozważania. – To co stało się tej zimy w Zabrzu faktycznie jest zastanawiające. No, bo jeśli urzędnicy odmówili strażnikom odśnieżenia chodników gminnych, to naturalną koleją rzeczy powinno być sięgnięcie po mandaty.
Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana, bo najprawdopodobniej zaniechania w odśnieżaniu nie wynikały z lenistwa czy złej woli urzędników, lecz szukania oszczędności w budżecie gminy przez władze miejskie. Z kolejnej zaś strony kompletnie trudno zrozumieć, dlaczego w 3-letnim przetargu na oczyszczanie miasta można było wpisać odśnieżanie jezdni alei Bohaterów Monte Cassino, a chodników już nie...
Jarosław Rajda w obszernych wyjaśnieniach przesłanych do redakcji zaprzeczył, aby wydał nieformalny nakaz o niekaraniu urzędników miejskich. „Strażnik ma suwerenne prawo do wyboru zastosowanego środka (rozmowa ostrzegawcza, pouczenie, mandat karny, wniosek do sądu) i nikt, nawet komendant, nie ma prawa wpływać na decyzję strażnika. Tej zasady przestrzega się w Zabrzu. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to rozpowszechnia jedynie nieprawdziwe informacje” – napisał do nas komendant Rajda.
Jednocześnie zapewnił, iż w stosunku do urzędników nie jest stosowana żadna taryfa ulgowa, bo przez całą zimę strażnicy na skutek prawie 1,8 tys. interwencji nałożyli „zwykłym” mieszkańcom jedynie dwa mandaty. Komendant zaprzeczył natomiast wcześniejszym wyjaśnieniom swojej zastępczyni, jakoby stwierdzone zaśnieżenia chodników pozostawiano bez dalszego biegu.
„Nie przypominam sobie ani ja, ani kierownicy oraz dyżurni, nadzorujący Akcję Zima, aby odmówiono straży miejskiej podjęcia działania” – oświadczył Rajda. Jak widać, na swą jedyną zastępczynię twierdzącą inaczej już się jednak nie powołał. A w kolejnej rozmowie telefonicznej z GŁOSem oświadczył wbrew faktom, że chodniki przy Monte Cassino też zostały „odlodzone” po interwencji jego formacji...
PRZEMYSŁAW JARASZ |