Alternatywy 7, czyli problemy z nowym płotem przy Curie-Skłodowskiej Email
Wpisany przez Przemysław Jarasz napisz do autora    niedziela, 18 grudnia 2011 11:04

KONTROWERSJE. To co wydarzyło się w ostatnich miesiącach w starym, pohutniczym familoku przy ul. Curie-Skłodowskiej 7 w Zabrzu, żywcem przypomina scenki z kultowej komedii Alternatywy 4, gdzie na wizytę władz dozorca Anioł zadbał o wygląd zewnętrzny otoczenia, podczas gdy w środku budynku wciąż coś się rozlatywało. A ponieważ leciwy budynek w Zabrzu bezpośrednio sąsiaduje z nowym gmachem szpitala Śląskiego Centrum Chorób Serca, w związku ze spodziewanym uroczystym jego otwarciem i wizytą samej minister zdrowia, zarządzająca familokiem gminna spółka ZBM-TBS postawiła mieszkańcom… nowy płot ze zwykłych desek, obciążając i tak już zadłużoną nieruchomość kwotą kolejnych kilku tysięcy złotych. A problem dziurawego jak sito dachu i doszczętnie zalewanych i zagrzybionych z tego powodu mieszkań pozostał nietknięty.

- Wszyscy z nas się śmiali, nawet pracownicy szpitala, gdy ZBM ten płot nam tu stawiał. Bo zamiast przynajmniej jakiegoś eleganckiego ogrodzenia mamy ogrodzenie z pozbijanych poprzecznie zwykłych desek. Niektórzy kpili wręcz, że teraz to mamy jak w oborze i tylko koni jeszcze do kompletu brakuje – mówi z pół żartem, pół serio Waldemar Duda z mieszkania na pierwszym piętrze. – A przecież ten płot to ostatnia rzecz, jaka nam tu była potrzebna…

Budynek podobno pochodzi z 1907 roku. Przez dziesięciolecia należał do huty, w latach 90-tych trafił w prywatne ręce wraz z najemcami. Wówczas zarządzała nim firma Agarex. Gdy w 2008 roku władze miejskie zdecydowały o wykupieniu sporej części pohutniczych budynków przez gminną spółkę ZBM-TBS, lokatorzy Curie-Skłodowskiej 7 byli przekonani, że nowy właściciel zadba o rozpadający się familok. Niestety, przeliczyli się.
-– mówi Duda pokazując rdzawe zacieki na swym suficie.

Ale jeszcze dramatyczniej ściany wyglądają na ostatnim piętrze. Mieszkanie nr 10 Zbigniewa Myszki jest w wielu miejscach kompletnie zagrzybione. – Gdy pada deszcz to miski muszę rozstawiać – denerwuje się mężczyzna.

Tapety od wilgoci odłażą też w lokalu nr 9 zajmowanym przez Bolesława Samsela. – I co mi z tego, że regularnie płacę czynsz, skoro właściciel nie poczuwa się do obowiązku zadbania o stan swej nieruchomości? – żali się Samsel.

Lokatorzy długo opowiadają o innych bolączkach. O dachówkach spadających im na głowę i samochody przy pierwszym mocniejszym wietrze, o nieszczelnym kominie, przez który do wnętrza mieszkań dostają się spaliny. Pokazują też niedomykające się zwichrowane okna. – Sami musieliśmy sobie wymalować klatkę schodową, bo na zarządcę nie mieliśmy co liczyć – mówią lokatorzy.

Stanisław Błaszkiewicz, prezes spółki ZBM-TBS w rozmowie z GŁOSem, nie miał sobie nic do zarzucenia. – A cóż jest złego w tym, że jako właściciel nieruchomości zadbaliśmy o postawienie ogrodzenia dla podniesienia estetyki tego miejsca bezpośrednio sąsiadującego z nowym szpitalem? – dziwi się Błaszkiewicz i zapewnia, że nikt z władz miejskich nie naciskał na niego w tej sprawie. – Sami poczuwaliśmy się do tego obowiązku – podkreśla.

Jak wylicza prezes ZBM-TBS, postawienie ogrodzenia kosztowało 2,7 tys. złotych, a wraz z niezbędnymi pracami ziemnymi przy budynku wydano w sumie 5,5 tys. zł. Fizycznie gotówkę na razie wyłożyła spółka, ale kwota ta zostanie wpisana jako obciążenie nieruchomości do spłaty. – Nie stać nas na sponsorowanie mieszkańców i ich potrzeb mieszkaniowych – broni się Błaszkiewicz. - Na tej jednej tylko nieruchomości od 2008 roku narósł dług przekraczający 20 tysięcy złotych, przy czym jeden tylko lokator winny jest nam 12 tysięcy złotych, a na jedenaście rodzin mamy tylko cztery niezalegające z opłatami. Z czego mamy więc robić te wszystkie remonty?

Błaszkiewicz podkreśla przy tym, że dla jego spółki ogromnym wysiłkiem finansowym było samo zakupienie tych wszystkich pohutniczych nieruchomości, o co przecież przez tyle lat wnioskowali sami mieszkańcy, przerażeni widmem galopujących czynszów u prywatnego właściciela i w konsekwencji eksmisji.

- Na samym tylko osiedlu Zandka zaległości czynszowe sięgają 2 milionów złotych. O poważniejszych remontach będzie można pomyśleć wtedy, gdy mieszkańcy zaczną sumienniej wywiązywać się ze swoich zobowiązań. A do tego czasu pozostaje nam tylko doraźne usuwanie stwierdzonych usterek – podsumowuje Błaszkiewicz.

Mieszkańcy Curie-Skłodowskiej 7 powątpiewają jednak w prawdziwość informacji o zadłużeniu. Twierdzą, że w administracji nie potrafią się doprosić nawet tak prostych informacji jak szczegółowe zestawienie rozliczenia kosztów zużycia wody. - Informuje się nas tylko ogólnie, ile kto ich zdaniem jest winny. Ale nie wiemy z czego wynikają te ich rozliczenia. Czy zatem te rzekome długi nie są tworzone tylko na papierze po to, by uzasadniać brak konkretnych inwestycji? – pytają podejrzliwie mieszkańcy.

- Jak ktoś ma zastrzeżenia do sposoby rozliczeń, to zapraszam, by zamiast do redakcji wybrał się do mnie lub do moich pracowników na konkretną rozmowę. A wtedy wszystkiego się dowie – ripostuje wyraźnie zdenerwowany prezes Błaszkiewicz.

- Wiele razy interweniowałem w administracji i niewiele z tego wyniknęło. Tam nikt się z nami nie liczy. Zaczynam już powoli tęsknić za Agarexem, bo przynajmniej wiedziałem za co dokładnie płacę – mówi poruszony Waldemar Duda. Ale po chwili refleksji zaraz też przyznaje, że obecny stan budynku nie jest winą obecnego właściciela, lecz efektem piętrzących się latami zaniedbań poprzednich właścicieli budynku.

 
Zobacz także

» [ZDJĘCIA] Ulica Piłsudskiego: można jechać w tę i we w tę!

 INWESTYCJE. Dzisiaj oddano oficjalnie do użytku remontowaną od marca ulicę Piłsudskiego. Droga jest już przejezdna w obu kierunkach. W ramach pierwszego z trzech etapów inwestycji zastąpiono nierówną i wyboistą kostkę brukową...

» Szef rządu ponownie odwiedził Zabrze. Tym razem zawitał do Śląskiego Centrum Chorób Serca porozmawiać o polskiej medycynie

WIZYTY. Premier Mateusz Morawiecki już po raz trzeci w trwającej kampanii wyborczej odwiedził dziś Zabrze. Tym razem zawitał do Śląskiego Centrum Chorób Serca, gdzie wziął udział w spotkaniu pod przewodnictwem prof. Mariana Zembali –...

» Pacjent pacjentowi szpitala nieba przychyla dzieląc się radością i optymizmem. Wyjątkowy list ze Śląskiego Centrum Chorób Serca

LIST OD CZYTELNICZKI. "Witam. Piszę do Państwa pewnie z nietypową prośbą, a raczej sprawą. Jestem obecnie pacjentką (hospitalizowaną) Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu... ale nie o bałaganie czy o pretensjach do służby zdrowia...

» Wywiad rzeka z prof. Zembalą już w sprzedaży. Dziś odbyła się prezentacja książki

ŚCCS. Prezentacja książki Dawida Kubiatowskiego, Spotkania Opowieść o wierze w człowieka – wywiadu rzeki z prof. Marianem Zembalą – w auli im. prof. Zbigniewa Religi w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu była dziś nie tylko okazją...

» [GALERIA] Prezydent Andrzej Duda ponownie w Zabrzu! Dzisiaj odwiedził Śląskie Centrum Chorób Serca i oddał cześć naszym kardiologom

 WYDARZENIA. - Jestem państwu ogromnie wdzięczny za to, że wyprowadziliście polską kardiologię na absolutnie zachodnioeuropejski poziom - mówił prezydent Andrzej Duda w Zabrzu w dniu jubileuszu 30-lecia Inwazyjnego Leczenia Zawału Serca,...
 

FACEBOOK

SZYBKA POŻYCZKA

Z KOMORNIKIEM
32/260-00-33,

516-516-611,
Pośrednik CDF S.C.

firmy MATPOL

FINANSE Sp. z o.o 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA