|

ROKITNICA. Mieszkańcy bloku przy ul. Budowlanej 79-83 od ponad trzydziestu lat żyją odcięci od świata. Do najbliższej osiedlowej drogi mają kilkadziesiąt metrów, a pod ich okna, gdzie z upływem lat wyrósł spory zagajnik, do niedawna podchodziły…dziki. W maju powstałe tu kilka lat temu wspólnoty mieszkaniowe wzięły sprawy w swoje ręce i na własny koszt uporządkowały większość okalającego dom, gminnego terenu. Sprawa drogi dojazdowej nadal pozostaje nierozwiązana. Ludzie zastanawiają się, czy gmina wybuduje ją dopiero, gdy dojdzie do tragedii?
- Miasto sprzedało nam nieruchomość po obrysie, podobnie jak mieszkańcom sąsiednich budynków – tłumaczy Helena Gnieździok członkini wspólnoty przy ul. Budowlanej 81. – Troska gminy o olbrzymi zieleniec między blokami kończy się na dwukrotnym koszeniu trawy w ciągu roku i sporadycznym przycinaniu gałęzi porastających go kilkudziesięcioletnich drzew, głównie po interwencjach mieszkańców. Za systematyczne koszenie trawy i przycinanie żywopłotu płacimy sami.
O prawdziwym lesie, wyrosłym w ciągu trzydziestu lat na tyłach budynków, będącym schronieniem dla wszelkiej maści pijaczków i lumpów oraz dzikim wysypisku śmieci, gmina zapomniała. Mieszkańcy w trosce o bezpieczeństwo bawiących się przed blokiem dzieci i własny spokój, zakłócany pijackimi burdami wielokrotnie prosili zarówno administratorów, jak i gminę o uporządkowanie dzikiego gaju. Bezskutecznie. Zdesperowani, sami i to na własny koszt postanowili rozwiązać ten problem.
- Najpierw, po konsultacjach z Urzędem Miejskim w Zabrzu musieliśmy sporządzić projekt wycinki samosiejek – wspomina Gnieździok - Drzewa zakwalifikowane do wycinki usunęła wynajęta przez nas, specjalistyczna firma, która przycięła również suche i słabsze gałęzie pozostałych, cenniejszych okazów. Zapłaciliśmy za to ponad 1,5 tysiąca złotych. W kosztach partycypowaliśmy razem ze wspólnotą spod numeru 83, bo ci spod numeru 79 „wykręcili się” brakiem pieniędzy na koncie.
Pozostały skrawek tej „dżungli”, znajdujący się bliżej sąsiedniego bloku, nadal zaśmiecany i okupowany przez okolicznych meneli, najlepiej pokazuje to, co jeszcze przed kilkoma miesiącami mieli pod oknami mieszkańcy wspólnot przy ul. Budowlanej 79-83. Po interwencji GŁOSu i straży gmina zobowiązała się w trybie awaryjnym uprzątnąć śmieci z dzikiego zagajnika. O przerzedzeniu go, z braku funduszy w Wydziale Infrastruktury Komunalnej, nie ma na razie mowy.
Po uporządkowaniu „zaplecza” wspólnoty zaczęły naciskać na właściciela terenu o wykonanie bezpiecznego dojazdu do budynku. - W zeszłym roku, podczas ocieplania budynku nasiliły się kłótnie z sąsiadami i dyskusje ze strażą miejską, bo ciężkie samochody rozjeżdżały otaczający blok trawnik - mówi Zbigniew Philipp, przewodniczący zarządu wspólnoty przy ul. Budowlanej 83. - Po wieloletnim, bezskutecznym nękaniu urzędników, w styczniu bieżącego roku zwróciliśmy się więc bezpośrednio do prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik, z prośbą o wykonanie dojazdu do posesji.
Pismo przekierowano do Wydziału Infrastruktury Komunalnej. Pod koniec sierpnia wydział IK odpowiedział, że zajmuje się jedynie drogami istniejącymi, a nie tworzeniem nowych. Sprawy nie popchnęła nawet interwencja w gminie radnego Tomasza Olichwera. Tymczasem brak drogi dojazdowej sprawia, że pod blok, w którym w większości mieszkają osoby starsze i schorowane nie mogą zajeżdżać karetki pogotowia. Zagrożenie wzrasta zimą, gdy sanitariusze z noszami zmuszeni są brnąć kilkadziesiąt metrów przez zaspy. – Zeszłej zimy jedna z lokatorek omal nie urodziła w karetce, która utknęła w śniegu, pokonując trawnik z dodatkowym obciążeniem – wspomina Gnieździok. - Na szczęście przechodzący ulicą mężczyźni pomogli wypchać samochód z zaspy i rodząca niemal w ostatniej chwili zdążyła do szpitala!
Jak wynika z analizy mapek geodezyjnych i uzbrojenia terenu, najlepszym i najtańszym rozwiązaniem byłoby poszerzenie istniejącego już i biegnącego pod blokiem, utwardzonego płytkami chodnikowymi ciągu pieszego. Wymagałoby to dodatkowo przesunięcia śmietników, tarasujących ewentualny dojazd samochodów. Zapytany o taką ewentualność wiceprezydent Zabrza, Krzysztof Lewandowski odpowiada – Nie widzę powodu, dla którego gmina miałaby finansować dojazd do prywatnych posesji, a takim jest dojazd do wspólnot. Jeśli wspólnocie zależy na wykonaniu takiego dojazdu, może zrobić go we własnym zakresie. Nie będziemy stwarzać przeszkód. Możemy nawet wydzierżawić teren niezbędny na wykonanie tej drogi.
Mieszkańcy bloku przy ul. Budowlanej 79-83 są oburzeni stanowiskiem gminy, wyrażonym przez wiceprezydenta, bowiem większa część lokali w tym budynku nadal należy do gminy. – To jaskrawy brak troski władz miasta o mieszkańców, którym chętnie składa się obietnice przed wyborami, a następnie równie szybko o nich „zapomina” – kończy Gnieździok. Brak dojazdu do feralnego bloku, który jako jedyny w tej okolicy „odcięty” jest od świata, przyczynił się już do powstania konfliktu międzysąsiedzkiego. Wystarczy, że pod blok zajedzie samochód dostawczy, bo ktoś kupi sobie mebel, sprzęt AGD, czy materiały budowlane na renowację mieszkania i już „anonimowy lokator” zawiadamia straż miejską o niszczeniu trawnika, a ta przyjeżdża i nakłada mandaty. |