|
ZDROWA ŻYWNOŚĆ. Od ostatnich wakacji na targowisku miejskim Pod Ratuszem realizowany jest nowatorski dla tego miejsca pomysł radnej Martyny Francikowskiej (klub Prawa i Sprawiedliwości) sprowadzania na dwa targowe dni w tygodniu okolicznych rolników ze swojskimi i naturalnymi produktami spożywczymi takimi jak płody ziemi, mleko, masło i sery, miody, oleje, makarony czy pieczywo bez chemicznych dodatków. Inicjatywa zyskała pełne wsparcie gminnej spółki ZARI zarządzającej tym placem handlowym i cieszy się sporym zainteresowaniem mieszkańców. Dlatego zdecydowano o dalszym kontynuowaniu tego pomysłu także jesienią. Choć jak wiele wskazuje, może to być ostatnie przedsięwzięcie realizowane formalnie przez ZARI, bo władze miejskie planują wchłonięcie tej spółki przez MOSiR (pisaliśmy o tym przed dwoma tygodniami).
Jak podkreśla radna, do działania skłoniła ją wyraźnie dostrzegalna wizja upadającego targowiska.
– Mimo poczynionych nakładów inwestycyjnych, tak naprawdę ta przestrzeń systematycznie umiera i nie ma w sobie nic z miejsca tętniącego przez dekady życiem handlowym. W ostatnim czasie targowisko przestało przyciągać ludzi, bo w zasadzie oferowało głównie ubrania i potocznie zaczęto je nawet nazywać „ciucholandem”. Pomyślałam, że taka inicjatywa sprowadzania okolicznych rolników z ich zdrowymi i naturalnymi produktami może być pierwszym zaczynkiem do odbudowania popularności tego miejsca. Chodziło też o to, by każdy mieszkaniec miał alternatywę i nie był skazany wyłącznie na żywność marketową znacznie słabszej jakości. A przy okazji jakiś grosz wpada też do budżetu miasta z racji wynajmowania pawiloników – podkreśla w rozmowie z GŁOSem radna Francikowska. – Sama wychowałam się na takim swojskim jedzeniu jeżdżąc jako dziecko na wieś do rodziny i tego wyjątkowego smaku nie da się zapomnieć i nie ma co porównywać naturalnych swojskich produktów z towarem z Ukrainy czy Ameryki Południowej.
Anna Konarska, prezes ZARI przyznaje, że pomysł radnej jest bardzo cenny i doskonale się sprawdził. Dlatego spółka jako zarządca targowiska, stworzyła osobne rozwiązania dla rolników chcących oferować swe naturalne produkty dla Zabrzan.
- Stworzyliśmy specjalną ofertę najmu jednodniowego dla potrzeb tej akcji i udostępniamy tym rolnikom wolne pawilony, Początkowo był to tylko jeden punkt, teraz docelowo tworzymy trzy stałe miejsca by mieszkańcy łatwo je odnajdywali i identyfikowali: dwa od strony ul. Boboli, jeden bliżej wejścia od urzędu miejskiego – wyjaśnia prezes Konarska.
Na razie handel swojskimi produktami rolniczymi odbywa się w środy i soboty, ale w ocenie pani prezes zainteresowanie stale rośnie. A z racji zakończenia żniw, rolnicy mogą mieć więcej czasu na lokalny handel. Jak dodaje Konarska, obecnie działalność targowiska się bilansuje choć wynajętych jest tylko 70 procent przestrzeni handlowych, z czego pewna część wyłącznie dla potrzeb magazynowych. |