|
INFRASTRUKTURA KOMUNALNA. Redakcja GŁOSu odkryła skrywaną przez urzędników prawdę o dziwnym i niespójnym działaniu całego systemu oświetlenia ulicznego w mieście. Jak ustalił nasz dziennikarz, nawet w tej samej dzielnicy część latarni drogowych zapala się dopiero 40-45 minut po zachodzie słońca czyli w czasie, gdy jezdnie i chodniki zupełnie już toną w ciemnościach. Kontrast jest widoczny gołym okiem, bo nie dość, że chodzi o jezdnie sąsiadujące ze sobą, to w dodatku problem dotyczy głównych arterii komunikacyjnych Zabrza. Nasz reporter to wychwycił i udowodnił na przykładzie ulicy Ofiar Katynia w Rokitnicy i jej przedłużenia czyli ul. Brygadzistów w Mikulczycach, ale przyparci do muru urzędnicy przyznali w końcu, iż zjawisko to dotyczy całego miasta i różnych dzielnic. Co najbardziej zdumiewa i niepokoi jednocześnie, naczelnik Krzysztof Joniec z wydziału infrastruktury komunalnej tak zwodzi i gmatwa wyjaśnieniami w tej sprawie, że w zrozumieniu istoty problemu zaczął się gubić nawet nadzorujący go wiceprezydent Zabrza Leszek Kula.
A był on przecież do niedawna głównym inżynierem miasta i trudno posądzać go o nieznajomość zagadnień technicznych. Pod wpływem naszych dociekań obiecał merytorycznie zgłębić temat, skonsultować się z fachowcami np. z Tauronu i opracować plan zaradzenia „zwarciu” w działaniach służb gminnych.
Jeszcze podczas kwietniowej sesji Rady Miasta wspomniany naczelnik Joniec przekonywał, iż zgłoszony przez radną Martynę Francikowską problem zbyt późnego zapalania się latarni przy jednej z bocznych uliczek nieopodal stadionu Górnika jest marginalny. Jak udowadniał, przed rokiem poprawiono wszelkie nastawy włączania i wyłączania latarni w mieście i jak podkreślał wyraźnie, są one ustawione cyt. „w punkt”.
Wiedziony tym przykładem i wyjaśnieniem urzędnika, nasz dziennikarz powiedział „sprawdzam” i wybrał się na reporterski zwiad dokładnie w święto 3 Maja wieczorem, pokonując samochodem główną drogę łączącą Rokitnicę z Mikulczycami. Tego dnia słońce zachodziło o godz. 20.05, tymczasem około godz. 20.25 ul. Ofiar Katynia zaczęła tonąć w ciemnym mroku, bo ani jedna latarnia się nie świeciła. Identycznie, choć jeszcze ciemniej, było 10 minut później przy ul. Brygadzistów w Mikulczycach i na tamtejszym rondzie, a nawet dalej już na odcinku Nowo – Korfantego. Przemierzając miasto reporter zauważył jednocześnie, iż dokładnie w tym samym czasie w pełni oświetlona była już zarówno ul. Goduli (sąsiadująca z ul. Ofiar Katynia), jak i ul. Tarnopolska (z wyjątkiem wyspy przystankowej na pl. Kroczka), sąsiadująca z ul. Brygadzistów. Jednym słowem i w pewnej przenośni – lampy świeciły się jak na szachownicy – raz na ciemno, raz na jasno…
Najpierw rozmowę z nami podjął wspomniany wiceprezydent Kula. Mimo upływu kilku dni od przesłania mu zapytań w tej dziwnej sprawie, nie potrafił nam jednoznacznie i prosto wyjaśnić tej anomalii świetlnej. (…) (…)
PEŁNA TREŚĆ ARTYKUŁU NA TEN TEMAT ZNAJDUJE SIĘ W AKTUALNYM WYDANIU NASZEGO TYGODNIKA LOKALNEGO, KTÓRY DOSTĘPNY JEST TAKŻE W WERSJI ELEKTRONICZNEJ POD LINKIEM https://eprasa.pl/20,d82ffa0e38 |