Znowu ciemno. Usunięcie poważnej awarii oświetlenia ulicznego w strefie ekonomicznej przerosło urzędników, więc do akcji włączył się wiceprezydent Leszek Kula Email
Wpisany przez Głos Zabrza napisz do autora    niedziela, 10 maja 2026 12:40

INTERWENCJA GŁOSU. Takiej historii jeszcze nie odnotowaliśmy w związku z naszą dziennikarską pracą interwencyjną. W dniu ukazania się naszego artykułu sprzed dwóch tygodni o usunięciu przez miasto sporej awarii systemu oświetlenia dróg miejskich w strefie ekonomicznej okazało się, że… wskazany przez nas w interwencji prasowej ciąg kilkudziesięciu latarni nadal (lub znów) nie działa. I choć służby miejskie zapewniały nas solennie, że problem został zdiagnozowany i usunięty, zmuszeni byli powróciliśmy do tego tematu. Niestety, pisemna odpowiedź udzielona nam teraz przez Krzysztofa Jońca – naczelnika wydziału infrastruktury komunalnej wprawiła nas w jeszcze większe osłupienie. Najpierw przekonywał nas, że to zupełnie inna awaria – choć dokładnie w tym samym miejscu – a potem odmówił nam udzielenia informacji kto ową awarię usunął, ile to kosztowało i jak dokonano odbioru naprawy!

Przypomnijmy, w ubiegłym miesiącu nasz dziennikarz zaalarmował służby miejskie, że przez kilka tygodni nocą zupełnie wygaszone było rondo u zbiegu ulic Ofiar Katynia i Donnesmarcka, a także niemal cała ta ostatnia ulica. Mówimy o niezwykle ruchliwym miejscu w strefie ekonomicznej i przy przystanku autobusowym, z którego codziennie korzysta tysiące pracowników udając się na swoje zmiany. Jak policzył nasz dziennikarz podczas reporterskiego zwiadu, awarią objętych było około 30 latarni ulicznych!

„Awaria była związana z uszkodzeniem infrastruktury zasilającej. Przepaleniu uległy bezpieczniki w złączu kablowym pomiarowym, z którego zasilana jest szafa oświetlenia ulicznego oddalona o około 300 metrów. Usterka została usunięta najszybciej, jak tylko było to możliwe” – przekazały nam pierwotnie służby prasowe magistratu na podstawie pisemnej informacji naczelnika Jońca.

Gdy już po naszej publikacji odkryliśmy, iż we wskazanym terenie nadal panują nocą ciemność, wystosowaliśmy kolejne zapytanie do tegoż urzędnika.

„Uprzejmie informuję, że nie został pan wprowadzony w błąd. To po prostu kolejna awaria kabla. Jak już wcześniej informowaliśmy zgłoszeń można dokonywać telefonicznie pod nr.: 991 Pogotowie energetyczne czynne całą dobę (bezpłatnie), 986 Straż Miejska w Zabrzu, całą dobę (bezpłatnie), 32 37 33 332 Urząd Miejski Wydział Infrastruktury Miejskie I Transportu Lokalnego w godzinach pracy Urzędu płatne zgodnie z cennikiem operatora” – odpisał nam Joniec choć przecież nie o to pytaliśmy.

Potem doprecyzował, że „przyczyną kolejnej awarii jest problem z kablem ziemnym zasilającym oświetlenie. Wymaga on wymiany lub naprawy. Zlecenie zostało przekazane wykonawcy do realizacji. Rozliczenia mają charakter kosztorysowy w cyklu miesięcznym” – napisał Joniec.

Ale kto i za ile naprawiał awarię? Tego nie wyjaśnił. Chcieliśmy go też dopytać, czy awaria kabla nie była przypadkiem od początku przyczyną wcześniejszego przepalenia bezpiecznika i czy aby wykonawca usługi nie ograniczył się do naprawienia skutku, zamiast przyczyny? Tego pytania już nie zdołaliśmy mu zadać, bo był dla nas nieuchwytny pod telefonem.

W związku z taką dziwną i nieco konfrontacyjną postawą urzędnika, nad tematem postanowił się pochylić osobiście wiceprezydent Leszek Kula, przez minione lata główny inżynier miasta. Obecnie to on nadzoruje prace wydziału infrastruktury i przyznał nam rację, iż reakcja urzędników na interwencje i zapytania prasowe jest nieprofesjonalna i nie zmierza do zrozumienia istoty sprawy.

- Pan naczelnik został zobowiązany do merytorycznego i racjonalnego wyjaśnienia redakcji, co się tam wydarzyło i dlaczego. Nie rozumiem takiej postawy – przyznał wiceprezydent i osobiście postanowił zgłębić temat.

Nazajutrz przekazał nam pisemne wyjaśnienia, a dodatkowo do nas przedzwonił. - Faktycznie, bardzo możliwe, że ten kabel zasilający nie domagał już wcześniej powodując zwarcie, a po ponownym uruchomieniu instalacji oświetleniowej przepalił się do reszty – przyznał wiceprezydent.

Wyjaśnił nam też prawdopodobną przyczynę problemu.

- W czasie rozbudowy strefy i budowaniu zakładów prowadzono wiele robót ziemnych, w pobliżu lub na skrzyżowaniu z kablem. W trakcie tych robót mogły wystąpić lekkie uszkodzenia izolacji kabla, które powodują zwarcia dopiero po dłuższym czasie (nawet po 2 latach). Powodem pierwszej awarii było przepalenie zabezpieczenia. Wykonawca wybrany w przetargu (firma Energobud) wymienił zabezpieczenia i wykonał pomiar rezystancji kabla. Wynik oscylował w dolnej granicy dopuszczenia kabla do pracy. Po wymianie zabezpieczeń oświetlenie działało. W chwili pomiar wskazuje zwarcie. Zlecono więc wykonawcy prace pomiarowe by lokalizować miejsce uszkodzenia. Nie wykluczamy konieczności wymiany całego kabla na odcinku 300 metrów, decyzja będzie uzależniona od wyniku dalszych pomiarów i sprawdzeń technicznych. Na razie trudno jednoznacznie szacować, ile czasu zajmie usunięcie tej awarii – podsumował wiceprezydent Kula.

 
 

FACEBOOK

SZYBKA POŻYCZKA

Z KOMORNIKIEM
32/260-00-33,

516-516-611,
Pośrednik CDF S.C.

firmy MATPOL

FINANSE Sp. z o.o 


 

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA