|
FINANSE MIASTA. Afera kręcona z niczego – tak można najkrócej podsumować dyskusję, którą mieszkańców Zabrza uraczyli radni podczas lutowej sesji Rady Miasta w Zabrzu. Poszło o rzekome plany prezydenta Kamila Żbikowskiego zlikwidowania zabytkowego obiektu basenu miejskiego przy pl. Krakowskim. Rzecz w tym, że władze miejskie nie złożyły formalnie takiego wniosku, a prezydent nie forsował takiego rozwiązania. Ba, nie było nawet w porządku obrad uchwały w tej sprawie. Prezydent jedynie zwrócił uwagę, iż wskazany obiekt generuje ogromne koszty około 3,5 mln zł rocznie w sytuacji, gdy korzysta z niego dosłownie garstka mieszkańców – np. w soboty jest to 25 osób. W porównaniu z nowoczesnym obiektem Aquariusa na osiedlu Kopernika, gdzie przychodzą setki i tysiące zabrzan, statystyki na rzecz pierwszej placówki są druzgocące. Nadto gmina musi też zatroszczyć się o inny bardzo popularny obiekt rekreacyjny czyli zamknięte za prezydent Rupniewskiej Kąpielisko Leśne. Dlatego prezydent zasygnalizował, że w czasie kryzysu finansów miasta i szukania racjonalnych oszczędności będzie trzeba poważnie się pochylić nad tym problemem i rozważyć różne scenariusze.
Niestety, te wyjaśnienia posłużyły części radnym w dyskusji do tego, by wyrażać „święte oburzenie”, że prezydent chce zlikwidować unikatowy w skali regionu obiekt. Zresztą od początku funkcjonowania obecnego układu władzy w zabrzańskim samorządzie, coraz bardziej widać pewną wyraźną tendencję. Otóż część radnych obozu formalnie wspierającego prezydenta Żbikowskiego, najpierw pokazowo krytykuje i „grilluje” go przed kamerami transmitującymi obrady samorządu, po czym… głosują za jego propozycjami uchwał. Prym w tej żonglerce politycznej wiodą radni Nowego Zabrza czyli stowarzyszenia Agnieszki Rupniewskiej, ale nieraz dołączają się do tego radni Koalicji Obywatelskiej, Przyjaznego Zabrza czy niezrzeszeni. Generalnie niemal na każdej sesji szuka się jakiegoś tematu do wizerunkowego okładania prezydenta. Raz była to prywatyzacja Górnika, innym razem kontakty prezydenta z Resetem, teraz zaś na tapet wzięto nieistniejący wniosek o likwidację basenu kąpielowego.
Wszystko zaczęło się od uchwały, która – na wniosek nadzoru prawnego wojewody śląskiego – porządkowała zamierzchłe sprawy prawne dotyczące obecnego Zabrzańskiego Kompleksu Rekreacji. Prawnicy uznali, iż dawna uchwała z 2002 roku zawierała pewne istotne mankamenty i wezwano zabrzański samorząd do uporządkowania formalnego tych spraw. W związku z tym postanowiono niejako znowelizować starą uchwałę, która w nazwie zawierała słowo „likwidacja”, mianowicie „w sprawie likwidacji zakładu budżetowego – Miejski Zakład Kąpielowy z siedzibą w Zabrzu przy Placu Krakowskim 10 oraz utworzenia jednostki budżetowej – Miejski Zakład Kąpielowy z siedzibą w Zabrzu przy Placu Krakowskim 10.”
Od razu jednak wyraźnie zaznaczono, iż żadnej likwidacji nikt nie planuje i nie wprowadza i jest to tylko naprawienie błędów formalnych w starej uchwale, gdy przekształcano formułę prawną Miejskiego Zakładu Kąpielowego z zakładu budżetowego w jednostkę budżetową. Wtedy padło pytanie ze strony wiceprzewodniczącego RM Grzegorza Lubowieckiego czy prawdą jest, iż prezydent Żbikowski w ramach planu ostrożnościowego rozważa zamknięcie basenu przy placu Krakowskim?
- Gdyby pan mógł jednoznacznie zadeklarować, że takiego ruchu pan nie wykona albo ewentualnie potwierdzić tę informację. Bo może to po prostu plotki wyssane z palca? – dociekał Lubowiecki.
- Na pewno trzeba będzie się zastanowić nad przyszłością poszczególnych lokalizacji basenów. Nie jestem w stanie niczego zadeklarować i będę się opierać na opinii fachowców jak najlepiej ułożyć wachlarz usług ZKRu w przyszłości – odpowiedział prezydent.
Jego wypowiedź uzupełnił dyrektor ZKR Bartosz Kwestorowski.
– Wydatki na obiekt przy pl. Krakowskim kształtują się rocznie na poziomie 3,5 mln zł, podczas gdy przychody z korzystania części basenowej to raptem pół miliona zł. Czyli co roku miasto musi dołożyć 3 mln zł. A obiekt nie zaspokaja tak dużej ilości odbiorców, jak ten przy alei Korfantego. Choć koszty utrzymania są bardzo podobne – wyjaśnił.
Jak ocenił Żbikowski, statystyki są druzgocące. O ile bowiem basen na Koperniku jest maksymalnie obłożony i wykorzystany, to piękny obiekt zabytkowy stoi niemal pusty bo ilość użytkowników jest kilkadziesiąt razy mniejsza.
- Będziemy musieli wspólnie się zastanowić w przyszłości czy stać nas na to, by dopłacać do tego jednego budynku 3 mln zł rocznie czy jednak za te pieniądze np. nie rozszerzyć oferty na Koperniku czy w ramach kąpieliska leśnego – wyjaśnił prezydent.
Niestety, część radnych zaczęła podbijać temat, w efekcie czego emocje zaczęły rosnąć pod obu stronach. Radni argumentowali, że mało który obiekt sportowy czy kulturalny jest dochodowy, inni wskazywali trafnie, że ci sami radni wspierający niedawno likwidację ZS 17 dającą pół miliona złotych oszczędności, teraz walczą o utrzymanie pustego obiektu generującego 3 mln zł strat. W pewnym momencie prezydent ocenił, iż skoro radni chcą jednak utrzymywać ten basen, to powinni wrócić do jego propozycji obcięcia sobie diet, co zostało odebrane jako zastraszanie radnych. Potem już było tylko gorzej, zaś prezydent Żbikowski podkreślał, że osobiście też nie jest za zamykaniem obiektu i nie zgłasza w tej chwili takiego wniosku, tylko wskazuje na merytoryczne i finansowe uwarunkowania jego funkcjonowania. Padły też na sali propozycje by zamiast rozważać zamknięcie, opracować plan ratunkowy i promocyjny dla tego pięknego obiektu. |