|
MATERIAŁ WYBORCZY. - W minioną niedzielę cała Polska – dzięki transmisji w dwóch stacjach telewizyjnych – zobaczyła, jak podczas wizyty w Zabrzu prezes PiS Jarosław Kaczyński wspiera pańską kandydaturę w czekających nas już w najbliższą niedzielę przedterminowych wyborach prezydenta miasta. To chyba ogromna nobilitacja dla pana ze strony środowiska, które przez lata rządów w Polsce prowadziło rewolucyjną wręcz politykę wsparcia dla polskich rodzin, firm, przedsiębiorstw i umacniania obronności kraju?
- Faktycznie, było to wyjątkowe wydarzenie na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim jest to dla mieszkańców Zabrza swoista gwarancja tego, że nie jestem jakimś marginalnym politykiem lecz jako były wiceprezydent Zabrza cieszę się autentycznym zaufaniem ze strony środowisk, które odbudowały potencjał kraju po latach rządów liberalno-lewicowych, do tego podniosły emerytury, pensje minimalne, wsparły polskie rodziny programami typu 800+ czy przeprowadziły szereg inwestycji strategicznych i obronnych. Jak dotąd też żaden inny kandydat do władzy miejskiej w Zabrzu nie otrzymał tak osobistego poparcia lidera ugrupowania realnie rządzącego krajem. Oczywiście jest to dla mnie osobista nobilitacja, ale nie szukam tu osobistego zysku, lecz jako rodzonemu zabrzaninowi szczerze zależy mi na dalszym rozwoju miasta. Chcę odbić je z rąk Koalicji Obywatelskiej, której wystarczył rok rządów Zabrzem by doprowadzić je na skraj upadłości. Nie jestem jednak kandydatem partyjnym lecz obywatelskim, startującym ze swojego własnego komitetu wyborczego.
- Jest pan też chyba pierwszym zabrzańskim lokalnym politykiem, który jest zapraszany do krajowych telewizji by w studio wraz ze znanymi dziennikarzami i politykami krajowymi komentować bieżące wydarzenia…
- Zabrze za sprawą autentycznego ruchu społecznego i udanego referendum zakończonego odwołaniem prezydent Rupniewskiej znalazło się w centrum zainteresowania mediów krajowych i opinii publicznej. Przypomnę, że tuż po tamtym głosowaniu na skutek m.in. mojego zaproszenia niemal natychmiast odwiedził Zabrze ówczesny kandydat na Prezydenta RP Karol Nawrocki, a od wczoraj urzędująca Głowa Państwa. Wszyscy chcieli się dowiedzieć, jak się skutecznie odwołuje władzę szkodzącą miastu. A że jako radny opozycji miałem swój udział w tym porywie społecznym, coraz częściej także media krajowe zaczęły pytać mnie o zabrzańskie sprawy i zachodzące zmiany.
- Jako radny miejski – w przeciwieństwie do Koalicji Obywatelskiej – poparł pan niedawną obywatelską uchwałę Rady Miasta wyrażającą sprzeciw wobec przyjmowania nielegalnych migrantów do naszego miasta.
- To była istniejąca w polskim prawodawstwie typowa uchwała intencyjna wyrażająca wolę lokalnej społeczności, która obserwując wydarzenia w krajach Europy Zachodniej ma prawo obawiać się o zdrowie i życie swoich bliskich. To nie jest kwestia narracji politycznych tylko faktów. Wciskani od strony Niemiec do Polski i obcy nam kulturowo przybysze z odległych krajów tworzą realne zagrożenia, a w kilku przypadkach już doprowadzili w Polsce do ludzkich dramatów. Chciałbym przy tym wyraźnie podkreślić, że nie jestem przeciwko przyjmowaniu w Zabrzu obcokrajowców jako takich. W naszej strefie ekonomicznej pracuje ich wielu, ale to ludzie sprowadzeni w sposób legalny i transparentny, chcący u nas zarabiać i spokojnie żyć, a nie wyłącznie korzystać z „socjalu” i napadać na ludzi.
- Jako przyszły prezydent Zabrza będzie się pan musiał jednak zmierzyć z zadłużonym na ponad miliard złotych budżetem miasta i rygorami programu ostrożnościowego… Jak rozwijać miasto, skoro brakuje pieniędzy?
- To nie jest tak, że miasto nie ma pieniędzy. Każdego roku jego budżet to obecnie ponad miliard złotych. Gdy w poprzedniej kadencji byłem wiceprezydentem, Zabrze stabilnie się rozwijało: stworzono od podstaw strefę ekonomiczną, ściągnięto wiele znaczących firm, rozbudowano układ drogowy, wybudowano centra przesiadkowe, powstało szereg lokalnych osiedli mieszkaniowych z lokalnymi uliczkami, postawiono nowy stadion. I choć wojna na Ukrainie i szalejąca inflacja odbiły się na kondycji wielu samorządów, w Zabrzu wszystko się jakoś spinało finansowo, co potwierdzała Regionalna Izba Obrachunkowa oraz ratingi międzynarodowych agencji. Załamanie nastąpiło nagle po objęciu rządów przez Koalicję Obywatelską. Agnieszka Rupniewska świetnie wypadała na internetowych filmikach, ale nie miała bladego pojęcia o zarządzaniu tak dużym miastem i jego strukturami. Ja to doświadczenie posiadam, znam dokładnie wszelkie mechanizmy finansowania samorządu. I wierzę, że po spodziewanej rychłej zmianie władzy krajowej, jako prezydent Zabrza znów będą mógł pozyskiwać dla miasta rządowe czy unijne pieniądze na jego dalszy rozwój. Gdy rządziło PiS w Polsce, do Zabrza trafiło dodatkowo kilkaset milionów złotych. Trzeba do tych praktyk wrócić, a dzięki wsparciu lidera polskiej prawicy nie są to gruszki na wierzbie. Dlatego już w najbliższą niedzielę proszę o Państwa głos na karcie wyborczej. Obiecuję, że słowa dotrzymam, podobnie jak czynię to w całym moim życiu publicznym.
- Dziękuję za rozmowę.
Materiał sfinansowany ze środków Komitetu Wyborczego Borysa Borówki |