|
SPÓR O PRYWATYZACJĘ. Nie milkną echa niedawnej decyzji władz miejskich Zabrza o sprzedaniu zabytkowego obiektu dawnej elektrociepłowni znanej z modernizacji starych przestrzeni firmie Arche za 7,4 mln złotych. Zwolennicy tego rozwiązania chwalą miasto za pomysł na ratowanie tej ważnej przestrzeni przeznaczając ja na usługi turystyczne, hotelarskie i gastronomiczne. Z kolei krytycy wskazują, iż zastosowano rażąco niską stawkę 20 złotych za metr kwadratowy, doskonale skomunikowanego terenu przy Drogowej Trasie Średnicowej, co niesie pokusę i ryzyko niedotrzymania umowy i późniejszego sprzedania z zyskiem pod budowę marketu lub małego osiedla. Wszystkich wątpiących uspokajała podczas poprzedniej sesji Rady Miasta pełniąca funkcję prezydenta miasta Ewa Weber. Zapewniła, iż w umowie sprzedaży zapisane będą twarde warunki i wysokie kary dla zapewnienia realizacji właściwego celu. Część mieszkańców nadal jednak wyraża obawy, że po zakupie nieruchomości na własność, nabywca i tak zrobi, co zechce, zaś ewentualne odszkodowania to pieśń przyszłości zależna od wyroku w wieloletnim procesie.
Przypomnijmy, iż olbrzymi postindustrialny zabrzański zabytek porównywalny powierzchnią z zamkiem krzyżackim w Malborku został sprzedany w ramach przetargu ogłoszonego jeszcze przez prezydent Agnieszkę Rupniewską. Elektrociepłownię, której początki sięgają XIX wieku, wraz z urządzeniami i gruntami, nabyła za 7.401.000 złotych grupa Arche, a więc firma hotelowo-deweloperska z polskim kapitałem, znana z rewitalizacji zabytkowych obiektów. Tak olbrzymich (kubatura tej naszej postindustrialnej katedry wynosi 220 tysięcy metrów sześciennych) w swoim portfolio jeszcze jednak nie ma, choć całkiem niedawno nabyła podobny obiekt w Bytomiu...
(…) W sprawie pojawia się pewna kluczowa wątpliwość. Otóż, gdy prezydent Rupniewska wystawiała obiekt na sprzedaż, zarówno ona, jak i pełniący do dziś funkcję sekretarza miasta Łukasz Urbańczyk twierdzili, że wyremontowanie obiektu będzie kosztować aż pół miliarda złotych! I właśnie z uwagi na tak astronomiczne obciążenie, miasta nie byłoby stać na taką inwestycję własną.
„W tej chwili pracujemy nad znalezieniem rozwiązania, dzięki któremu Elektrociepłownia będzie mogła służyć mieszkańcom, ale żeby koszt jej adaptacji nie leżał po stronie miasta. Rozważamy różnego typu procedury partnerstwa publiczno-prawnego i współudział prywatnych przedsiębiorców, którzy byliby chętni do zaadaptowania tego obiektu na cele kulturalne, muzealne, konferencyjne i być może też hotelowe. To jest to, czego nam brakuje w mieście oraz w tym konkretnym miejscu” - mówił Urbańczyk w grudniu na łamach Dziennika Zachodniego Urbańczyk.
A w publicznym komentarzu kierowanym w mediach społecznościowych do naszego dziennikarza udowadniał, iż szacowana kwota pół miliarda złotych nakładów inwestycyjnych jest bardzo realnie obliczona w oparciu o ceny rynkowych usług. Teraz się nagle okazuje, że nowy inwestor włoży w ten biznes dziesięć razy mniej… Chyba, że to tylko tak na początek?
WIĘCEJ NA TEN TEMAT W OBSZERNYM ARTYKULE W AKTUALNYM WYDANIU NASZEGO TYGODNIKA. DOSTĘPNY JEST ON TAKŻE W WERSJI ELEKTRONICZNEJ POD LINKIEM https://eprasa.pl/news/głos-zabrza-i-rudy-śl/2025-07-03
|