|

BEZROBOCIE. Na koniec stycznia liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Zabrzu w stosunku do grudnia wzrosła o 530 osób i wynosiła blisko 8,3 tysiąca osób. – Jest gorzej niż dwa lata temu, ale nieco lepiej niż w zeszłym roku – pociesza Helena Matys, zastępczyni dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Zabrzu, choć w porównaniu z końcówką roku sytuacja nie wygląda różowo. Na razie żaden zakład nie zgłosił jednak chęci przeprowadzenia zwolnień grupowych, a w niektórych zawodach można dostać zatrudnienie od ręki.
Matys przypomina ubiegłoroczną likwidację Cesanu, która pociągnęła za sobą zwolnienie całej załogi. – Także Gazobudowa, „z przyczyn zakładu pracy” w kilku transzach zwolniła w ubiegłym roku część pracowników – przypomina. O swoją pracę mogą być spokojni spawacze, ślusarze i kierowcy wyższych kategorii, posiadający dodatkowe uprawnienia. Nawet gdyby ją stracili, mogą przebierać w propozycjach. – Możemy skierować do pracy każdą ilość spawaczy. Poszukiwani są też znowu górnicy – mówi Matys.
W grupce stojących przed tablicą ogłoszeń natrafiamy na 25-latka, szukającego pracy w zawodzie ślusarza. Magdalena Wawrzyńczak usiłuje znaleźć odpowiednią do jego kwalifikacji ofertę. Niestety, większość pracodawców wymaga przynajmniej rocznego stażu pracy, choć niekoniecznie w wyuczonym zawodzie, a młodzieniec dotychczas pracował jedynie na czarno. Część ofert odpada na wstępie, gdy zabrzanin przyznaje się, że był karany. W końcu uradowany odchodzi z adresem przedsiębiorcy, do którego pojedzie na rozmowę kwalifikacyjną.
Na koniec grudnia stopa bezrobocia w naszym mieście wynosiła 12,5 procent, tyle samo, ile średnia krajowa, lecz dużo więcej od średniej wojewódzkiej (10,1 procent). W porównaniu z końcem listopada była większa o 0,4 procent. W tym samym czasie średni wzrost bezrobocia w regionie był jednak o połowę mniejszy.
- Tylko w styczniu odnotowaliśmy blisko 1,5 tysiąca osób nowozarejestrowanych, z czego ponad 200 osób zarejestrowało się po raz pierwszy – wylicza Matys. – Różnice wynikają stąd, że część bezrobotnych dostała pracę, zaś część straciła status bezrobotnego na skutek niedopełnienia formalności, np. nie zgłosiła się w terminie do rejestracji. Nie oznacza to jednak, że i takie osoby nie mogą przyjść do nas w poszukiwaniu oferty zatrudnienia.
Ze statystyk prowadzonych przez PUP w Zabrzu wynika, że najgorzej jest w grupie osób bez wykształcenia średniego, które stanowią 64 procent wszystkich bezrobotnych w naszym mieście. Aż połowę osób bez pracy stanowią długotrwale bezrobotni. Tradycyjnie też, prawie 60 procent niemogących znaleźć zatrudnienia to kobiety. Stosunkowo dobrze wygląda w naszym mieście sytuacja absolwentów, z których bez pracy pozostaje jedynie 6 procent. Choć faktyczna liczba ich może być wyższa, bo za absolwentów uważa się jedynie osoby do roku po ukończeniu edukacji, a jeśli nadal nie pracują, nie są już klasyfikowani w tej grupie. Prawo do zasiłku, który w Zabrzu przysługuje przez pół roku ma 11,5 procenta bezrobotnych.
PUP w Zabrzu na wiele sposobów stara się zaradzić złu, jakie niesie ze sobą brak pracy. – Dostaliśmy więcej pieniędzy niż w zeszłym roku na aktywizację bezrobotnych, a liczymy jeszcze na uruchomienie dodatkowych rezerw z ministerstwa – cieszy się Matys. – W tym miesiącu, dzięki tym pieniądzom ruszają prace społeczno-użyteczne. Pod koniec lutego rozpoczną się staże i kursy w celu przekwalifikowania zawodowego. Można będzie się także starać o pieniądze na uruchomienie działalności gospodarczej.
Gdy około południa opuszczamy Powiatowy Urząd Pracy, na korytarzu nadal kłębi się nie mniejszy niż rano tłumek bezrobotnych.
|