Zaobrączkowane. Ptaki Miejskiego Ogrodu Botanicznego: sikory, dzwońce, kowaliki, zięby i rudzik Email
Wpisany przez Wojciech Słota napisz do autora    czwartek, 22 grudnia 2016 10:08

ORNITOLOGIA. W ubiegłą sobotę (17 grudnia) – już drugi raz w tym roku – w Miejskim Ogrodzie Botanicznym przez trzy godziny prowadzono niecodzienną akcję. W czterech miejscach ustawiono siatki, by złapać w nie jak najwięcej korzystających z karmników ptaków. Po ocenieniu parametrów i zaobrączkowaniu skrzydlaci wracali na łono natury. Takich badań odbędzie się tej zimy w sumie siedem, kolejne już w sylwestra (31 grudnia).

 

Akcja pod kryptonimem Karmnik jest przeprowadzona w kraju już od kilkunastu lat, ale w Zabrzu to nowość. Jej inicjatorem jest wicedyrektor Miejskiego Ogrodu Botanicznego, Tomasz Grochowski, który sam jest znawcą i wielkim miłośnikiem ptaków – to zresztą jeden z założycieli Górnośląskiego Koła Ornitologicznego (z siedziba w Bytomiu), które działa już od 35 lat! Prezes tego gremium – dr Jacek Betleja też bierze czynny udział w zabrzańskim obrączkowaniu.


A podczas sobotniej akcji w ręce badaczy wpadło w sumie 57 ptaków: najwięcej sikor (bogatek, modraszek, ubogich), ale także dzwońce, kowaliki, zięby i jeden rudzik. Liczono także na czyże, których odgłosy dochodzą z ogrodu, ale żaden w siatkę się nie wplątał. – Co ciekawe złapaliśmy aż 21 osobników, które badaliśmy już dwa tygodnie wcześniej – mówi Grochowiak. – Z drugiej strony w te sobotę nie złapaliśmy w ciągu tych trzech godzin dwukrotnie tego samego ptaka, podczas gdy podczas poprzedniej akcji było to nagminne.
W ramach obrączkowania, któremu mogą przyglądać się mieszkańcy (przy okazji dzieląc się własnymi ornitologicznymi doświadczeniami), ptaki są mierzone (długość piór i ogona), ustala się ich wiek i płeć (nie zawsze jest to proste), a nade wszystko poziom tłuszczu, co daje obraz kondycji osobnika w zimowy czas. – Dzięki takiej akcji możemy się nie tyle dowiedzieć, jakie ptaki korzystają z karmnika na danym terenie, bo to widzimy na co dzień, ale przede wszystkim dowiadujemy się, czy zimują blisko nas te same konkretnie ptaki, które przebywają tu wiosną – tłumaczy Grochowski. – Bo jeśli za oknem ciągle widujemy sikorę, to w rzeczywistości może to być zupełnie inny osobnik niż kilka miesięcy temu. Ptaki bowiem teraz nieustannie migrują, nawet gatunki, które uważamy za osiadłe – ale nie z powodu zimna, lecz w poszukiwaniu jedzenia.
Tego zaś w MOB im nie brakuje. Nie dość, że na jego terenie występuje zróżnicowany drzewostan, które oferuje ptakom różnorodne nasiona, to od połowy listopada trwa tu intensywna akcja dożywiania. Do karmników trafiło już w sumie 10 kilogramów słonecznika, a także kilka rozczłonkowanych jabłek.

 

 

 

Tekst ukazał się w Głosie Zabrza i Rudy Śląskiej (nr 51-52, 22 grudnia 2016) na kolumnie W STRONĘ NATURY, która jest współfinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

 
Reklama
REKLAMA
 

FACEBOOK

Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA
Reklama
REKLAMA